BATHORY - BLOOD ON ICE
Kilka dni temu obchodzliśmy 17 już rocznicę śmierci legendy metalu czyli Quorthona Setha, twórcy wielkiego BATHORY. Nie można lepiej uczcić pamięci zmarłego muzyka niż kolejny raz, z emocjami, posłuchać jego twórczości. Bathory uwielbiam już ponad 30 lat i to obydwa jego wcielenia. I to wczesne, pierwotne, wściekłe oraz to epickie, pełne wzniosłości i legend z północy. Wszystko miałem na pirackich jeszcze wtedy kasetach i zupełnie bez umiaru zasłuchiwałem się w "Hammerheart", "Blood fire death" czy niepowtarzalnej jedynce...Gdy w 1996 roku wychodziło "Blood On Ice" postanowiłem szarpnąć się na CD. Nie muszę mówić, że wtedy to było sporo kasy, zwłaszcza dla biednego studenta. Ale ten album okazał się przecież być warty każdej złotówki i do dzisiaj, wiem że to bardzo mocno niepopularny wybór, pozostaje moim ulubionym do którego wracam najczęściej. Jest to w ogóle album ze ścisłego mojego topu wszechczasów i wciąż jestem pod wrażeniem atmosfery jaką Quorthon stworzył na tej płycie. Oczywistym też jest, że wokal Quorthona jest specyficzny i albo się go kocha, albo nienawidzi. Ja oczywiście jestem w tej pierwszej grupie...no to co, odpalamy?
Komentarze
Prześlij komentarz