Żaden
maniak określający się fanem death metalu nie może przejść obojętnie
obok debiutanckiego albumu INHUMAN CONDITION "Rat God", zwłaszcza,
jeżeli jest z mojego nie najmłodszego już pokolenia. Album tak naprawdę
jest debiutancki tylko umownie. Głównym sprawcą bowiem jest znany
wszystkim fanom metalu śmierci Terry Butler, który z pomocą dwójki
innych muzyków usiłuje wskrzesić ducha Massacre z czasów "Far Beyond".
Zresztą nazwa zespołu została zapożyczona z tytułu epki wspomnianej
Massacre a logo i klimat okładki jawnie również do niej nawiązują. A
jaki to album? Z pewnością nie dla osób szukających nowoczesnych
brzmień, oryginalności i świeżego spojrzenia na death metal. Bo
propozycja INHUMAN CONDITION to stuprocentowy Retro Death Metal który
słyszeliście setki razy. Osadzony w przybrudzonej Florydzie, spokojnie
mógłby być nagrany w 1990 roku i być uwielbiany przez fanów Massacre,
ówczesnego Death czy Malevolent Creation. Pozycja z gatunku "Wspomnień
czar" ale dla mnie w pozytywnym znaczeniu. W pozytywnym bo pomimo braku
jakiejkolwiek oryginalności świetnie się tego słucha. Riffowe kolosy ze
świetną rytmiką, thrashowe fragmenty, dobre wykonanie i adekwatna do
stylu produkcja powodują, że to album z którym warto się zapoznać. Nie
ma też co tu więcej się rozpisywać. Old school pełną gębą. Ja tam
lubię...
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...
Komentarze
Prześlij komentarz