Żaden
maniak określający się fanem death metalu nie może przejść obojętnie
obok debiutanckiego albumu INHUMAN CONDITION "Rat God", zwłaszcza,
jeżeli jest z mojego nie najmłodszego już pokolenia. Album tak naprawdę
jest debiutancki tylko umownie. Głównym sprawcą bowiem jest znany
wszystkim fanom metalu śmierci Terry Butler, który z pomocą dwójki
innych muzyków usiłuje wskrzesić ducha Massacre z czasów "Far Beyond".
Zresztą nazwa zespołu została zapożyczona z tytułu epki wspomnianej
Massacre a logo i klimat okładki jawnie również do niej nawiązują. A
jaki to album? Z pewnością nie dla osób szukających nowoczesnych
brzmień, oryginalności i świeżego spojrzenia na death metal. Bo
propozycja INHUMAN CONDITION to stuprocentowy Retro Death Metal który
słyszeliście setki razy. Osadzony w przybrudzonej Florydzie, spokojnie
mógłby być nagrany w 1990 roku i być uwielbiany przez fanów Massacre,
ówczesnego Death czy Malevolent Creation. Pozycja z gatunku "Wspomnień
czar" ale dla mnie w pozytywnym znaczeniu. W pozytywnym bo pomimo braku
jakiejkolwiek oryginalności świetnie się tego słucha. Riffowe kolosy ze
świetną rytmiką, thrashowe fragmenty, dobre wykonanie i adekwatna do
stylu produkcja powodują, że to album z którym warto się zapoznać. Nie
ma też co tu więcej się rozpisywać. Old school pełną gębą. Ja tam
lubię...
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...
Komentarze
Prześlij komentarz