INHUMAN CONDITION - Rat God

     
Żaden maniak określający się fanem death metalu nie może przejść obojętnie obok debiutanckiego albumu INHUMAN CONDITION "Rat God", zwłaszcza, jeżeli jest z mojego nie najmłodszego już pokolenia. Album tak naprawdę jest debiutancki tylko umownie. Głównym sprawcą bowiem jest znany wszystkim fanom metalu śmierci Terry Butler, który z pomocą dwójki innych muzyków usiłuje wskrzesić ducha Massacre z czasów "Far Beyond". Zresztą nazwa zespołu została zapożyczona z tytułu epki wspomnianej Massacre a logo i klimat okładki jawnie również do niej nawiązują. A jaki to album? Z pewnością nie dla osób szukających nowoczesnych brzmień, oryginalności i świeżego spojrzenia na death metal. Bo propozycja INHUMAN CONDITION to stuprocentowy Retro Death Metal który słyszeliście setki razy. Osadzony w przybrudzonej Florydzie, spokojnie mógłby być nagrany w 1990 roku i być uwielbiany przez fanów Massacre, ówczesnego Death czy Malevolent Creation. Pozycja z gatunku "Wspomnień czar" ale dla mnie w pozytywnym znaczeniu. W pozytywnym bo pomimo braku jakiejkolwiek oryginalności świetnie się tego słucha. Riffowe kolosy ze świetną rytmiką, thrashowe fragmenty, dobre wykonanie i adekwatna do stylu produkcja powodują, że to album z którym warto się zapoznać. Nie ma też co tu więcej się rozpisywać. Old school pełną gębą. Ja tam lubię...

Komentarze

Popularne posty