Recenzja: HATE "Rugia"
HATE od lat zmaga się z zarzutami bycia zbyt podobnymi do Behemoth. Dodam od razu, że w mojej ocenie nie były to zarzuty bezpodstawne. Obecnie zespół wydał właśnie już 12 album i trzeba przyznać, że ekipa Adama starała się jak mogła aby te porównania nie miały tym razem miejsca. Śmiem wręcz twierdzić, że wydana właśnie "Rugia" to najciekawsza płyta Hate od wielu lat. Ostatnie dokonania grupy, choć zawsze świetnie zagrane, były delikatnie mówiąc nudne i odtwórcze. Teraz jest inaczej. Bo "Rugia" od pierwszych dźwięków intryguje. Intryguje klimatem i świetnym, wyważonym połączeniem wpływów death i black metalu. Sekcja rytmiczna osadzona w deathowych kanonach świetnie współgra z bardziej blackową gitarą której brzmienie może momentami kojarzyć się np z Inqusition. Bardzo dobrze pasują do takiego grania pogańskie opowieści. Po raz kolejny zespół eksploruje świat słowiańskich wierzeń i dobrze. Niech ludzie wiedzą, że My również mamy ciekawie pod tym względem a nie tylko Wikingowie. Na "Rugii" mamy fajne kompozycje, przestało być sztampowo i Hate potrafi być momentami zaskakujący. Riffy są czasem szybkie i mocne a czasem delikatne i melodyjne. Bywa raz agresywnie a raz bardziej klimatycznie. W tej chwili nie mam wątpliwości, że Hate nagrał dobrą płytę. Mi się podoba i Wam również polecam.
Komentarze
Prześlij komentarz