Znów zawitamy do Włoch bo to co odjebał na ostatnim albumie Cosmic Putrefaction nie powinno przejść bez echa. Nowy album "Crepuscular Dirge for the Blessed Ones" to ponad 40 minut gęstego brutalnego death metalu z niekończącą się przestrzenią. To że za tym materiałem stoi praktycznie jeden muzyk wywołuje szok i niedowierzanie. Gabriele Garmaglia musi mieć miliony pomysłów na riffy, aranżacje i wielką muzyczną wyobraźnię komponując z takim rozmachem. Nagrał wszystko praktycznie sam korzystając jedynie z usług perkusisty, dodajmy od razu że znakomitego. Napisałem wcześniej, że to album brutal death metalowy. To jednak jedynie punkt wyjścia bo mamy tu masę różnych wpływów tworzących momentami pozorny chaos, który jednak Gabriele skutecznie trzyma w ryzach. Kosmiczny klimat apokaliptycznej zagłady towarzyszy nam niemal przez cały album, złowroga, przerażająca atmosfera albumu jednocześnie odpycha i przyciąga. Gęste riffy, głębokie brzmienie, przenikająca wszystko otchłań. Ja w nią wchodzę. Mówię Wam. Warto.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...
Komentarze
Prześlij komentarz