INHUMAN CONDITION - "Fearsick
Jak idziecie do jakiejś znamienitej burgerowni i macie ochotę na burger bez wielu dodatków to bierzecie klasyka. A jak macie ochotę na death metalowy album i też chcecie klasyka bez wielu dodatków, to śmiało możecie sięgnąć po nowy album INHUMAN CONDITION pt. "Fearsick". Jak większość z Was pewnie wie, jest to ekipa która miała nagrać powrotny album Massacre. Ale coś tam nie pykło, Kam Lee dobrał sobie innych fachowców i Terry Butler został na tzw. lodzie. A że materiału coś tam naskrobał to wydał to pod szyldem jawnie do Massacre nawiązującym czyli Inhuman Condition. Teraz mamy już drugi więc pełny album tej ekipy i trzeba przyznać że jest fajnie choć nie bez wad. Mamy tu materiał w pełni nawiązujący do poprzedniej płyty czyli "Rat God". Klasyczne, death metalowe dźwięki rodem z Florydy, przeplatane potężnymi thrashowymi riffami. Znajdziecie na tym albumie sporo nawiązań do chwalebnej przeszłości tamtej sceny i tego w sumie należałoby się spodziewać. Sporo też mamy tu fajnych riffów i zapamiętywalnych fragmentów które na pewno świetnie sprawdzą się na koncertach. Darowałbym sobie jedynie pierwsze dwa kawałki które mogą zniechęcić a nie zachęcić. Za dużo tam pojawia się Six Feet Under czy jakiś zagrywek rodem z cyklu Machine Head grają death metal. Ale potem jest już tylko dobrze i to naprawdę jest bardzo dobry death metalowy album. Polecam.
Komentarze
Prześlij komentarz