W Bostonie w stanie Massachusetts, gdzie kiedyś urzędował Mariusz Max Kolonko, dziś ma siedzibę Innumerable Forms i we wrześniu wydali nową płytę. Ten kiedyś solowy projekt a od kilku lat pełnoprawny zespół wydał na świat prawdziwego potwora. Musicie się z nim zapoznać i gwarantuję. Nikt nie przejdzie koło tego albumu obojętnie. Zaczyna się prostym, bestialskim death metalowym riffem, uczucie jakby napierdalało w nas jednocześnie setki noży więc nie ma szans ucieczki przed przeznaczeniem. Kiedy wydaje się, że nie ma dla nas ratunku, zespół zwalnia. I zwalnia coraz mocniej. I kiedy pojawia się nadzieja na ratunek, na jakąś pomocną dłoń, to Innumerable Forms zwalnia tak, że prawie się zatrzymuje i całkowicie nas miażdży. Okrutny ciężar, niczym figura jebitnego świebodzińskiego Dżizasa przygniata nas i nie pozwala złapać tchu. To jest muzyka czy jakaś masochistyczna tortura, ktoś może zapytać. I to i to. Bo to album pełny sprzecznych emocji, często negatywnych. Niby chcesz uciekać a jednak zostajesz i chcesz jeszcze. Ciężko się oderwać od tej muzy. Od tych mocarnych, często harmonicznych gitar, grobowego, przerażającego wokalu, wydłużonych nut i posępnej aury. No po prostu zajebisty death/doomowy metal. Naprawdę. Polecam gorąco.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz