SEPULCHRAL - From Beyond the Burial Mound (2023)
Dzisiaj pozostaniemy w "okołoszwedzkich" klimatach, chociaż zespół pochodzi z Kraju dumnych Basków. Z czym do tej pory kojarzyło mi się Bilbao? Tak na szybko to niesamowite muzeum Guggenheima, duża ilość znanych na całym świecie restauracji oraz - jako że jestem kibicem madryckiego Atletico - bliskiego mi klubu piłkarskiego Athletic. I to właśnie stamtąd pochodzi kapela o której dzisiaj chciałem wam kilka słów napisać. Sepulchral istnieją od 2016 roku i po dwóch demosach i epce w ubiegłym roku przyszedł czas na debiut. I jak na debiut to jest to bardzo dobra rzecz. Nie pozbawiona pewnych minusów ale na pewno warto zwrócić uwagę na ten zespół i śledzić jego dalszy rozwój. Na "From Beyond the Burial Mound" słychać klasyczny death metal z wyraźnymi wpływami wczesnej, brutalniejszej Szwecji, z domieszką czasem Autopsy i południowego ognia. Gitary szarpią jak Lucyfer przykazał, świetnie naprawdę brzmi bas za którym usiłuje nadążyć perkusja. I tu delikatnie bym się przyczepił. To znaczy brzmi dobrze, trafia w punkt jak trzeba, ale przydałaby się odrobina więcej szaleństwa. Wokal charczy jak trzeba i idealnie pasuje do brudnej całości. Brzmienie też na właściwym poziomie, z wystarczającą dla wszystkich przestrzenią. Gdzie jeszcze może być lepiej? Tak żeby o Sepulchral było naprawdę głośno? Na pewno potencjał jeszcze tkwi w warstwie kompozycyjnej, wiele utworów jest zbyt do siebie podobnych i czasem zlewają się w jedno. pozytywnie wyróżnia się w tym temacie natomiast "Tombstone Thrower", kapitalny utwór z różnymi wpływami i zmianami tempa. Tędy droga. Album trwa 39 minut i dostaniecie 11 kawałków, w tym cover Necrophagia, zresztą całkiem fajnie zagrany. Także wszystko na dobrej drodze aby stać się naprawdę znaczącą nazwą w europejskim death metalu. Jeszcze nie dziś, ale przyszłość przed nimi. Polecam. W polsce album dostaniecie bez problemu, na przykład w Fallentemple.


Komentarze
Prześlij komentarz