COSMIC PUTREFACTION - Emerald Fires Atop The Farewell Mountains (2024)
To już czwarty album jaki włoski multiinstrumentalista Gabriele Gramaglia wydaje pod szyldem Cosmic Putrefaction. I zaprawdę bardzo się dziwię, że jak głośno jest o nowym albumie Blood Incantation to tak zbyt cicho o nowej płycie CP. A jak dla mnie, płycie zdecydowanie lepszej, dużo fajniej zbalansowanej, gdzie elementy progresywne nie przysłaniają tego co dla mnie jest w takiej muzyce najważniejsze. Ma być brutalnie, ciężko i dziko. I jest. Ale sposób w jaki tworzy takie dźwięki Gabriele wyróżnia go z setek innych kapel podobnego pokroju. Umiejętności. Całkowicie panuje nad instrumentami wprowadzając gitary i bas na totalnie wysoki poziom. Jest, pomimo dusznej atmosfery, bardzo przestrzennie i harmonijnie. Jest wiele momentów wytchnienia od wściekłego tempa. Klimatyczne zwolnienia, czysty wokal, klawisze. Ale to wszystko w rozsądnych dawkach, nieprzekombinowane, nie mam wrażenia że Gabriele chce mi zaimponować na siłę. Wszystko razem spójnie tworzy klimat tego albumu. To co się dzieje w takim The Clearing Path to przechodzi ludzkie pojęcie, cały kawałek napędza się jak pocisk V2 by finalnie walnąć w cel czyli słuchacza i pozostawić go w totalnej katatonii. To sztuka aby częste zmiany skali, sposobów riffowania i sporej ilości elementów poza metalowych nie pozbawiły albumu brutalności. Włochowi się udało ale trzeba też mieć na uwadze że Gabriele to wykształcony muzyk mający za sobą studia kompozytorskie i inżynierii dźwięku. Wie co robi. I robi to zajebiście. Niesamowity album. Polecam!
Komentarze
Prześlij komentarz