PUTRIDITY - Morbid Ataraxia (2025)

 

Myślę że fanom brutalnych dźwięków specjalnie tej nazwy nie muszę przedstawiać ale dla tych co nie znają garść podstawowych informacji. Putridity to początkowo projekt jednoosobowy zmajstrowany przez gitarzystę Andrea Aimone. Demówki trzaskał jeszcze sam ale już debiutancki album z 2007 roku pt. "Mental Prolapse Induces Necrophilism" nagrał już z pełną załogą. Od poprzedniego albumu minęło już 10 lat ale dwa lata temu po ogarnięciu nowego składu dostaliśmy epkę "Greedy Gory Gluttony". Teraz dostajemy nowy, a w sumie dopiero czwarty, album włoskiej ekipy. Do rzeczy zapewne powiecie, jak muza? Otóż moi drodzy to kosa niesamowita. Jednocześnie piękny i obleśny, odpychający i przyciągający, przeklęty i błogosławiony a jednym słowem mówiąc łomot. Co za natężenie piekielnych dźwięków, gitarowa brutal death metalowa chłosta w każdej sekundzie, ekstremalna soniczna nawałnica. Nie sposób docenić niesamowitej pracy perkusji która przy całym szaleństwie wali z niesamowitą precyzją. Zresztą słowo precyzja charakteryzuje całość materiału. I do tego brzmienie. Z odpowiednią przestrzenią, klarownością pozwalającą wysupłać wszystkie niuanse a przy tym potężne i brutalne. I wokal idealnie pasujący do całości. Luuubięęęę takie granie w zbój i kończę tą pisaninę żeby wrócić do słuchania. Polecam gorąco. Kosa.



Wyświetl statystyki i reklamy


Komentarze

Popularne posty