Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2025

JORDSJUK - Naglet Til Livet (2025)

  No. W końcu jakiś porządny black metal a nie jakieś tam klimatyczno rycerskie kluchy. Porządne norweskie czarcie granie. Mamy tu niby debiucik ale tu mamy jednak zaprawioną w piekielnych bojach ekipę, której członkowie są lub byli w składach m.in. Koldbrann, Trollfest, Urgehal czy Djevel. I ten zestaw może już być pewną wskazówką z jaką muzą mamy do czynienia na tym wydawnictwie. Ostry, agresywny i piekielny black metal. Taki jak lubię. Z wielkim szacunkiem dla legend gatunku ale też w nieco odświeżonej wersji, bez bezmyślnego kopiowania. Super klimat robi wokal Mannevonda ale on jest od lat doskonały w tym co robi więc nie ma tu zaskoczenia. W każdym razie doskonale pasuje do ciętych riffów i zimnej perkusji. Czasami Jordsjuk zbacza z black na thrashowe rejony ale wszystko w odpowiednich proporcjach z zachowaniem agresywnego charakteru. Naprawdę dobrze się tego słucha i Wam tę płytę gorąco polecam.

MALTHUSIAN - The Summoning Bell (2025)

  O ja cie...Ale zbóju miły to jest PRZEKOZACKI album. Na swoim drugim pełnograju irlandzcy wyspiarze nie biorą żadnych jeńców i stworzyli dźwięki które pięknymi mogą nazwać tylko wyznawcy muzycznej ohydy. Zespół wprawdzie wziął nazwę od anglikańskiego księdza Roberta Malthusa ale na szczęście nie serwuje nam kościelnych chorałów. Obślizgły, mulisty i potężny death metal, do tego ponury i mroczny. To ich specjalność. Początek spokojny, trzyminutowe "Isolation" to wprowadzenie do świata w którym zagłada jest nieuchronna. W "Red, Waiting" już litości nie ma. Przepotężne i ciężkie gitary miażdżą każdą komórkę uszu słuchacza. Cudnie opętana perkusja i wokal niczym z głębin kopalni Morii kreują klimat grozy znany choćby z płyt Immolation. Ale prawdziwe szaleństwo to utwór "Amongst the Swarms of Vermin". Najlepsze 15 minut jakie w tym roku słyszałem. Prawdziwa dywizja pancerna nie zostawiająca za sobą nic. Ten utwór może zmienić Waszą psychikę więc uważajci...

CANCER VOID - First Metastasis (EP 2025)

  Dzisiaj zapraszam Was za naszą południową granicę gdzie w pięknej Pradze debiutancką epkę wydał zespół o uroczej nazwie Cancer Void. W Czechach, odnoszę takie wrażenie, wychodzi coraz więcej porządnych śmierć metalowych albumów. Opisywane przeze mnie wydawnictwo również jak najbardziej zaliczam do tych udanych. Nawet bardzo udanych. Czesi młócą swój odpychający death/doom metal na poziomie wykraczającym poza standardowe debiuty. Mamy tu dużą świadomość muzyczną i dzięki temu potrafią świetnie pogodzić gitarowe i tonacyjne "łamańce" z ohydą i brutalnością. A zgniłego i rozkładającego klimatu też tu nie brakuje. Do tego tony ciężaru i wyszła z tego naprawdę dobra rzecz. Czy można sprawić aby muzykę zawartą na albumie nazwać jednocześnie chaotyczną i uporządkowaną? Przecież te słowa się wykluczają. A jednak posłuchajcie Cancer Void i być może zrozumiecie co mam na myśli. Do tego sami sobie to nagrali i nawet sami narysowali okładkę. Jak to nie jest pasja do metalu to nie wi...

SHO(R)T Unleashed Manegarm Deathhammer

UNLEASHED - Fire Upon Your Lands (2025) Nie da się ukryć, że to nie jest ta sama kapela która nagrywała np. "Shadows In The Deep". I skoro miałoby być krótko to będzie krótko. Wolę tamtą. MANEGARM - Edsvuren (2025) Czytam teraz cykl Wojny Wikingów Bernarda Cornwella i wydawało mi się że to będzie dobry podkład. Jednak nie. Miałkie i kiczowate. Kiedyś nagrywali fajniejsze piosenki. Wracam do "Blood Fire Death." DEATHHAMMER - Crimson Dawn (2025)O tu to mi się morda cieszy. Norwedzy znowu nie zawiedli i zajebali diabelskim thrashem z taką ilością siary że spora część black'owych kapel może się schować. Polecam mocno bo to kawał zajebistego metalu.

DISEMBODIMENT - Spiral Crypt (2025)

  Jak goście są z Quebecu w Kanadzie i grają obślizgły death metal to jest nadzieja na wyrafinowaną dźwiękową chłostę. I taaaak jeeest. Od samego początku, od pierwszych pięknie młócących nut, gdy walą z buta w ryj, już wiesz że to jest kolejne cudo z kraju hokeja i klonowego syropu . Lub przeciwnie. Jak nie lubisz to po 10 sekundach wyłączysz i postarasz się zapomnieć. I zrób to bo gwarantuje. Jak nie siądzie od razu to z czasem nie będzie lepiej. Ale ja rozkoszuje się każdą minutą tej sonicznej ohydy. Brudne gitary są tu głównym sprawcą. Poruszające się generalnie w średnim i średnio-szybkim tempie świdrują z niesamowitą precyzją. Czasami mamy prostą brutalność a czasami umiejętnie budowany klimat grozy i apokalipsy. Do tego w punkt brzmienie. Bagniste. Lubię takie. I wszystkim fanom death metalu który nie ma być przyjemny to polecam