Dzisiaj zapraszam Was za naszą południową granicę gdzie w pięknej Pradze debiutancką epkę wydał zespół o uroczej nazwie Cancer Void. W Czechach, odnoszę takie wrażenie, wychodzi coraz więcej porządnych śmierć metalowych albumów. Opisywane przeze mnie wydawnictwo również jak najbardziej zaliczam do tych udanych. Nawet bardzo udanych. Czesi młócą swój odpychający death/doom metal na poziomie wykraczającym poza standardowe debiuty. Mamy tu dużą świadomość muzyczną i dzięki temu potrafią świetnie pogodzić gitarowe i tonacyjne "łamańce" z ohydą i brutalnością. A zgniłego i rozkładającego klimatu też tu nie brakuje. Do tego tony ciężaru i wyszła z tego naprawdę dobra rzecz. Czy można sprawić aby muzykę zawartą na albumie nazwać jednocześnie chaotyczną i uporządkowaną? Przecież te słowa się wykluczają. A jednak posłuchajcie Cancer Void i być może zrozumiecie co mam na myśli. Do tego sami sobie to nagrali i nawet sami narysowali okładkę. Jak to nie jest pasja do metalu to nie wiem co nią jest. Polecam w zbój.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz