O ja cie...Ale zbóju miły to jest PRZEKOZACKI album. Na swoim drugim pełnograju irlandzcy wyspiarze nie biorą żadnych jeńców i stworzyli dźwięki które pięknymi mogą nazwać tylko wyznawcy muzycznej ohydy. Zespół wprawdzie wziął nazwę od anglikańskiego księdza Roberta Malthusa ale na szczęście nie serwuje nam kościelnych chorałów. Obślizgły, mulisty i potężny death metal, do tego ponury i mroczny. To ich specjalność. Początek spokojny, trzyminutowe "Isolation" to wprowadzenie do świata w którym zagłada jest nieuchronna. W "Red, Waiting" już litości nie ma. Przepotężne i ciężkie gitary miażdżą każdą komórkę uszu słuchacza. Cudnie opętana perkusja i wokal niczym z głębin kopalni Morii kreują klimat grozy znany choćby z płyt Immolation. Ale prawdziwe szaleństwo to utwór "Amongst the Swarms of Vermin". Najlepsze 15 minut jakie w tym roku słyszałem. Prawdziwa dywizja pancerna nie zostawiająca za sobą nic. Ten utwór może zmienić Waszą psychikę więc uważajcie. Żeby nie było że nie ostrzegałem. Słuchać głośno, polecam gorąco.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz