DISEMBODIMENT - Spiral Crypt (2025)

 Jak goście są z Quebecu w Kanadzie i grają obślizgły death metal to jest nadzieja na wyrafinowaną dźwiękową chłostę. I taaaak jeeest. Od samego początku, od pierwszych pięknie młócących nut, gdy walą z buta w ryj, już wiesz że to jest kolejne cudo z kraju hokeja i klonowego syropu. Lub przeciwnie. Jak nie lubisz to po 10 sekundach wyłączysz i postarasz się zapomnieć. I zrób to bo gwarantuje. Jak nie siądzie od razu to z czasem nie będzie lepiej. Ale ja rozkoszuje się każdą minutą tej sonicznej ohydy. Brudne gitary są tu głównym sprawcą. Poruszające się generalnie w średnim i średnio-szybkim tempie świdrują z niesamowitą precyzją. Czasami mamy prostą brutalność a czasami umiejętnie budowany klimat grozy i apokalipsy. Do tego w punkt brzmienie. Bagniste. Lubię takie. I wszystkim fanom death metalu który nie ma być przyjemny to polecam


Komentarze

Popularne posty