Przejdź do głównej zawartości

HELLSPAWN - Euphorias - Stories of my Multitude (2025)

 Hellspawn to z pewnością zespół dosyć nietypowy. Łódzko-wieluńska ekipa istnieje od ponad 20 lat w niezmienionym(!) składzie, składzie który w innych kapelach udziela się mniej niż sporadycznie i składzie który wydał dopiero czwarty pełny album. Ale dla sprawiedliwości należy dodać, że epka z 2021 była całkiem spora. Co przynosi nam nowa, tegoroczna płyta? To co załoga Z Hellspawn od lat lubi najbardziej. Mięsisty, mocno zakorzeniony w latach 90-tych death metal. I ja Wam od razu powiem krótko. Wszyscy fani takiej muzy będą zadowoleni. Czuć że grają prawdziwi fani takiego gitarowego łojenia i robią to z prawdziwej pasji dla death metalu. Już na początku albumu rozwalają piekielnymi rytmami i ta rytmika przewija się przez cały album. Bardzo gitarowy to album i to one ładnie spinają całość. Do tego w punkt brzmienie, ciężkie ale nie przytłaczające, da się oddychać. Trochę jakby Nowy Jork zderzył się z Holandią...Do tego wokal. Dosyć charakterystyczny. Niezbyt głęboki i raczej jednowymiarowy. Ale proszę nie traktować tego jako zarzut. Bo lepiej, wg mnie, poprzestać na tym co świetnie pasuje do klimatu albumu niż na siłę robić jakieś stylistyczne fikołki. A sama płyta mija szybko, dostaniemy kilka urozmaiceń aby podsycić piekielny klimat całości. Jest to płyta grupy prawdziwych pasjonatów i ja to kupuję, całym sercem jestem z takimi kapelami. Hellspawn dobra robota. Płytę dostaniecie w Old Temple.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę

PHOBOCOSM - Gateway (2025)

  Noooo, mocno się nam ten rok kończy. Kanadyjczycy z Montrealu atakują właśnie czwartym albumem i dalej mają jeden cel: siać niepokój. Tak jak na poprzednim albumie, mamy cudowanie rozbudowany klimat nadciągającej apokalipsy. Nie każdy potrafi go zbudować w tak sugestywny sposób jak Phobocosm. Zresztą kanadyjskie zespoły mają jakieś duże predyspozycje do tworzenia muzyki która przynosi odwrotność ukojenia. Ten death metal nie pozostawia obojętnym. Bestialskie riffy naprawdę wchodzą do łba z pełną mocą szpikulca do lobotomii. Gitary i wokal to potęga tego albumu. Wszystko w punkt zagrane i do tego bestialskie brzmienie. Cztery zaledwie utwory, poprzerywane interludiami daje w sumie 35 minut muzyki. Przy jej intensywności to idealny czas aby utrzymać uwagę nie pozostając za bardzo sponiewieranym. Jeśli podobał Wam się poprzedni ich album "Foreordained" to sięgajcie śmiało. "Gateway" to tak naprawdę jego kontynuacja, zresztą nagrana podczas tej samej sesji. Bierzcie ...