Hellspawn to z pewnością zespół dosyć nietypowy. Łódzko-wieluńska ekipa istnieje od ponad 20 lat w niezmienionym(!) składzie, składzie który w innych kapelach udziela się mniej niż sporadycznie i składzie który wydał dopiero czwarty pełny album. Ale dla sprawiedliwości należy dodać, że epka z 2021 była całkiem spora. Co przynosi nam nowa, tegoroczna płyta? To co załoga Z Hellspawn od lat lubi najbardziej. Mięsisty, mocno zakorzeniony w latach 90-tych death metal. I ja Wam od razu powiem krótko. Wszyscy fani takiej muzy będą zadowoleni. Czuć że grają prawdziwi fani takiego gitarowego łojenia i robią to z prawdziwej pasji dla death metalu. Już na początku albumu rozwalają piekielnymi rytmami i ta rytmika przewija się przez cały album. Bardzo gitarowy to album i to one ładnie spinają całość. Do tego w punkt brzmienie, ciężkie ale nie przytłaczające, da się oddychać. Trochę jakby Nowy Jork zderzył się z Holandią...Do tego wokal. Dosyć charakterystyczny. Niezbyt głęboki i raczej jednowymiarowy. Ale proszę nie traktować tego jako zarzut. Bo lepiej, wg mnie, poprzestać na tym co świetnie pasuje do klimatu albumu niż na siłę robić jakieś stylistyczne fikołki. A sama płyta mija szybko, dostaniemy kilka urozmaiceń aby podsycić piekielny klimat całości. Jest to płyta grupy prawdziwych pasjonatów i ja to kupuję, całym sercem jestem z takimi kapelami. Hellspawn dobra robota. Płytę dostaniecie w Old Temple.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz