Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2026

Lublin 11.04.2026

  PRZYGODY FANA MICHAŁA Michał nie chodził na koncerty. Twierdził, że za dużo z tym ambarasu. Pewnego dnia miał sen. W całym Lublinie odwołali wszystkie koncerty bo nikt na nie nie chodził. Michał obudził się przerażony i zlany potem...i dalej nie chodził na koncerty... Nie bądź jak Michał, chodź na koncerty. Piękna okazja w Lublinie będzie 11.04.2026. Metalowy łomot GWARANTOWANY!!! Przybywajcie bo zespołom i organizatorom będzie miło.

FOSSILIZATION - Advent of Wounds (2026)

  Ło mateńko przecudowna, jakiż to jest wyjeb***y w kosmos album. Brazylijczycy w osobach Thiago Oliveiry oraz Fernando da Silveiry wprowadzili właśnie swój zespół na death/doom metalowy szczyt. Przesadzam? Być może, ale na razie ta płyta mocno zryła mi banie i chyba nie zamierza odpuszczać. Potężny, przytłaczający, masywny death metal z doomowymi zwolnieniami i ciężarem. Brutalność tej muzy jest ponadprzeciętna, miażdży i depcze a przy tym mamy tu cały wór niesamowicie chwytliwych riffów. To wielka sztuka i mało kto tak potrafi. Na drugim albumie Fossilization pokazuje jak wielki potencjał w nich drzemie. Liczę, że jeszcze nieraz pokażą na co ich stać. Potęga!

ENSANGUINATE - Death Saturnalia (2026)

  O proszę. Album z gatunku nie czekałem, nie wiedziałem a się okazało, że bardzo potrzebowałem. Ekipa ze Słowenii nagrała naprawdę zajebisty materiał który potrafi momentami bardzo zaskoczyć. Na swoim drugim albumie zacna ta załoga kroi death metal o szwedzkim rodowodzie połączony z thrashowym jadem i black metalową agresją. Do tego jeszcze wyobraźcie sobie szczypta occult rocka a cała ta mieszanka ma doskonale dobrane proporcje i słucha się wybornie. Czasem riffy lecą jak szalone ("Rooted in Accursed Ground") żeby za chwilę zwolnić i kreować mroczny klimat (epicki kolos z niesamowitym basem "The Whip and the Pendulum") Do tego brzmienie. Brudne, przydymione nie mające nic wspólnego z wypieszczonymi produkcjami niektórych szwedzkich załóg spod znaku lukier death metalu. A do tego chłoszczący wokal i sekcja raz jadowita i szalona a raz wyważona i stonowana. Ja tam lubię takie dzikie i szalone rzeczy, bez kalkulacji zagrane co wypada a co nie. Powiem Wam, że warto si...

MALIGNANT AURA - Where All of Worth Comes to Wither (2026)

  W Australii teraz jest okrutnie gorąco więc nic dziwnego, że na drugim albumie Malignant Aura ciągnie nas do wilgotnej piwnicy. Na dodatek po to żeby zmiażdżyć podstępnie a nie miło schłodzić. Bo doom/death metal w ich wykonaniu to nie jest ten miły i przyjazny spod znaku Peaceville Records. To jest ciężki marsz maszyn kroczących z Imperium Kontratakuje, to jest ohydna woń gównianego bagna i mroczny sen w którym nie możesz oddychać bo betonowy kloc leży na Twoich płucach. Fani Anathemy nie będą zapewne zadowoleni ale jak ktoś łyka dzieła takich intruzów jak Cancer Void, Ritual Ascension, Phenocryst, Mournful Congregation czy Incantation to bierzcie i słuchajcie Malignant Aura śmiało. Potężne gitarowe riffy wsparte posępną sekcją robią niesamowity klimat. Na Antypodach umią takie rzeczy bezbłędnie. Polecam