Ło mateńko przecudowna, jakiż to jest wyjeb***y w kosmos album. Brazylijczycy w osobach Thiago Oliveiry oraz Fernando da Silveiry wprowadzili właśnie swój zespół na death/doom metalowy szczyt. Przesadzam? Być może, ale na razie ta płyta mocno zryła mi banie i chyba nie zamierza odpuszczać. Potężny, przytłaczający, masywny death metal z doomowymi zwolnieniami i ciężarem. Brutalność tej muzy jest ponadprzeciętna, miażdży i depcze a przy tym mamy tu cały wór niesamowicie chwytliwych riffów. To wielka sztuka i mało kto tak potrafi. Na drugim albumie Fossilization pokazuje jak wielki potencjał w nich drzemie. Liczę, że jeszcze nieraz pokażą na co ich stać. Potęga!
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

Komentarze
Prześlij komentarz