Oooo zacny to death metal powiadam Wam. Kanada co rusz atakuje świetnymi krążkami i tak jest też tym razem. Urozmaicony ale nie przekombinowany. Wszystko w odpowiednich proporcjach bez sekundy nudy i wypełniaczy. Słychać tu pełen kunszt kompozycyjny. Cudownie szarpiące i pulsujące gitary, wokal z odpowiednią ilością ohydy i niemal progrockowe, świetne solówki i gitarowe pasaże. Gutvoid na swoim drugim albumie postarali się o duży rozwój i mnie się ta ich propozycja w zbój podoba. Polecam.
UWAGA! Ostrzeżenie. Album tylko dla fanów Hellenic Black Metal level Master. Uważam, że słowo legendarny w kontekście muzyki metalowej jest używane dzisiaj zbyt często i uległo dewaluacji. Ale idealnie pasuje jednak do osoby The Magusa znanego również jako Magus Wampyr Daoloth. Współtwórcy niesamowitej Necromantii, pokręconego Diabolos Rising (miałem na kasecie trzy szósteczki), Thou Art Lord, pierwszych płyt Rotting Christ czy z nowszych rzeczy Yoth Iria. Po śmierci Makisa Kanakarisa wydał jeszcze z Necromantią album pożegnalny i zakończył działalność tego zespołu. Szacunek. Teraz tworzy pod własnym mianem i właśnie mamy nową płytę która jak wskazuje tytuł pełna jest mroku, demonów, zaklęć i patosu. Nie każdemu ten rodzaj grania spasuje stąd ostrzeżenie na początku. Ale jak już wejdziesz w ten magiczny świat to ciężko go opuścić. Specyficzny klimat to zawsze była domena greckich kapel. Pełen melodii, okultyzmu i teatru. Nic z tego na Daemonospohia nie brakuje. Czasem szybciej, c...