UWAGA! Ostrzeżenie. Album tylko dla fanów Hellenic Black Metal level Master. Uważam, że słowo legendarny w kontekście muzyki metalowej jest używane dzisiaj zbyt często i uległo dewaluacji. Ale idealnie pasuje jednak do osoby The Magusa znanego również jako Magus Wampyr Daoloth. Współtwórcy niesamowitej Necromantii, pokręconego Diabolos Rising (miałem na kasecie trzy szósteczki), Thou Art Lord, pierwszych płyt Rotting Christ czy z nowszych rzeczy Yoth Iria. Po śmierci Makisa Kanakarisa wydał jeszcze z Necromantią album pożegnalny i zakończył działalność tego zespołu. Szacunek. Teraz tworzy pod własnym mianem i właśnie mamy nową płytę która jak wskazuje tytuł pełna jest mroku, demonów, zaklęć i patosu. Nie każdemu ten rodzaj grania spasuje stąd ostrzeżenie na początku. Ale jak już wejdziesz w ten magiczny świat to ciężko go opuścić. Specyficzny klimat to zawsze była domena greckich kapel. Pełen melodii, okultyzmu i teatru. Nic z tego na Daemonospohia nie brakuje. Czasem szybciej, czasem wolniej, czasem wokalnie agresywnie a czasem spokojniej z kobiecym wsparciem. Dopracowane kompozycje choć z pozoru proste z każdym kolejnym odsłuchem przynoszą nowe wrażenia. Zaskakują czasem wręcz heavy metalowe gitary z atmosferą horroru. Ja ten rodzaj grania łykam bez popity, mam go we krwi odkąd usłyszałem Thy Mighty Contract, więc obiektywizmu u mnie zero. Ale polecam gorąco wszystkim fanom ateńskiego grania.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz