No i klops. Sam do końca nie wiem co sądzić o tym albumie. Grecko - amerykański duet machnął album który mnie swoim brzmieniem momentami odpycha ale też w innych przyciąga. Połączenia muzyczne które opisywane są jako deathcore z reguły powodują u mnie wymiotne torsje. Ale tutaj chłosta którą serwuje Phasma sprawia jakąś sado-masochistyczną przyjemność. Potężne death metalowe riffy są podane z domieszką blackowej agresji i hardcoreowego mocnego ciosu prosto w nozdrza. Do tego szczypta grindu i masz babo placek. Posłuchajcie sami, ciekawy jestem czy Wam podejdzie bo ja mam dziwne reakcje. No niby nie lubię a nie mogę przestać słuchać...Więc polecam abyście machneli uchem sami.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz