No i klops. Sam do końca nie wiem co sądzić o tym albumie. Grecko - amerykański duet machnął album który mnie swoim brzmieniem momentami odpycha ale też w innych przyciąga. Połączenia muzyczne które opisywane są jako deathcore z reguły powodują u mnie wymiotne torsje. Ale tutaj chłosta którą serwuje Phasma sprawia jakąś sado-masochistyczną przyjemność. Potężne death metalowe riffy są podane z domieszką blackowej agresji i hardcoreowego mocnego ciosu prosto w nozdrza. Do tego szczypta grindu i masz babo placek. Posłuchajcie sami, ciekawy jestem czy Wam podejdzie bo ja mam dziwne reakcje. No niby nie lubię a nie mogę przestać słuchać...Więc polecam abyście machneli uchem sami.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

Komentarze
Prześlij komentarz