Cóż tu mamy...hiszpański zespół power metalowy istniejący od lat 90-tych, dodam od razu, że wcześniej nigdy w łapy mi nie wpadli. Po przesłuchaniu tej płyty z pewnością stwierdzam, iż żałować nie mam czego i po wcześniejsze ich dzieła na pewno nie sięgnę. Początek jeszcze obiecujący, choć typowy dla tego rodzaju muzyki. Pompatyczny pierwszy utwór, nasycony chwytliwymi melodiami, jeszcze jakoś się broni. Potem jest coraz gorzej i gorzej, i gdy wydaje się, że gorzej już nie będzie to bach- jest gorzej. Dobijają nas ckliwe dźwięki, chęć zrobienia na siłę epickiego dzieła zrobiła z tego albumu karykaturę metalu. Nie wspomnę o balladzie której nie powstydziłby się Bon Jovi. Strata czasu, nie polecam.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...
Komentarze
Prześlij komentarz