Mercyful Fate - Melissa

Dzisiaj przypomnę album który wywarł ówcześnie wielki wpływ na mój nastoletni umysł. Nigdy wcześniej nie słyszałem, żeby tak śpiewać na metalowej płycie! To było naprawdę wiele lat temu ale dobrze pamiętam te emocje, tą opadniętą szczękę kiedy po raz pierwszy usłyszałem Kinga Diamonda. Z tej heavy metalowej przecież płyty bił mrok i zło o tysiąckrotnie większej sile niż połowa norweskich hord z wymalowanymi gębami ( choć sporo blackowych kapel naprawdę lubię ). Jak King śpiewał, zawodził czy też wył, obojętne, gęsia skóra cały czas. Nie mogę wyróżnić żadnego utworu z tej płyty, to niemożliwe. Cała płyta jest pogrążona w mrocznym klimacie, nie ma żadnych słabych momentów. Wspomnę jeszcze, że płyta ukazała się w 1983 roku, a ja usłyszałem ją po raz pierwszy gdzieś tak chyba w 1990 roku. Zaraz też musiałem oczywiście zdobyć kolejną płytę Mercyful Fate oraz wydane już solowe płyty Kinga Diamonda ( dzięki Maciek :) ). Ale o przynajmniej niektórych z nich innym razem.
Ocena 10.

Komentarze

Popularne posty