Przejdź do głównej zawartości

Paradise Lost - The Plague Within

Strasznie dawniej lubiłem tą kapelę. Pamiętam doskonale pierwszy styk z tą kapelą i płytą Gothic. Fantastyczne ciężkie i monumentalne niemal granie. potem przyszła Shades of God i wzięło mnie strasznie. Wtedy uważałem ją za płytę wszechczasów jeśli chodzi o mocne granie. Pamiętam ekscytację utworem Pitty the Sadness, bardzo melodyjny jak na tamte czasy. A niezgorszy był ponury As i Die. Potem nastała era no-growling i jeszcze tylko Icon trzymał fason. Im dalej tym gorzej, aż nastąpił wynalazek w postaci płyty Host. Nie do wiary jaki to był gniot. Słyszałem fragmenty następnych płyt, było lepiej, ale bez ekscytacji, jakoś mnie już ta kapela nie kręciła. Po nową płytę siegnąłem zachęcony dokonaniami Nicka Holmesa w ubocznych kapelach, choćby na ostatniej, zajebistej płycie Bloodbath. No i dobrze zrobiłem, bo płyta The Plague Within jest po prostu dobra. Zaczyna się jeszcze dosyć potulnie utworem No Hope In Sight, ale potem robi się co raz mocniej, aż do fantastycznego doomowego walca Beneath Broken Earth, z nóg ścina też finałowy Return To The Sun. Pomiędzy nimi nie brakuje też chwytliwego grania z poprzednich płyt, ale jest to melodyka taka bardziej subtelna i nieoczywista.Są też momenty nieco nużące i klimat wtedy trochę siada. Oczywiście też zaznaczam, że nie są to klimaty wspomnianego wcześniej Gothic, raczej pomieszanie Shades of God, Icon i przedostatniej płyty. Growl Nicka też jest dużo płytszy, no ale nie te lata. Generalnie polecam tą płytę starym fanom, nie będziecie zawiedzeni.
Ocena - 7

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę

PHOBOCOSM - Gateway (2025)

  Noooo, mocno się nam ten rok kończy. Kanadyjczycy z Montrealu atakują właśnie czwartym albumem i dalej mają jeden cel: siać niepokój. Tak jak na poprzednim albumie, mamy cudowanie rozbudowany klimat nadciągającej apokalipsy. Nie każdy potrafi go zbudować w tak sugestywny sposób jak Phobocosm. Zresztą kanadyjskie zespoły mają jakieś duże predyspozycje do tworzenia muzyki która przynosi odwrotność ukojenia. Ten death metal nie pozostawia obojętnym. Bestialskie riffy naprawdę wchodzą do łba z pełną mocą szpikulca do lobotomii. Gitary i wokal to potęga tego albumu. Wszystko w punkt zagrane i do tego bestialskie brzmienie. Cztery zaledwie utwory, poprzerywane interludiami daje w sumie 35 minut muzyki. Przy jej intensywności to idealny czas aby utrzymać uwagę nie pozostając za bardzo sponiewieranym. Jeśli podobał Wam się poprzedni ich album "Foreordained" to sięgajcie śmiało. "Gateway" to tak naprawdę jego kontynuacja, zresztą nagrana podczas tej samej sesji. Bierzcie ...