23 kwietnia ukazał się czwarty album pochodzących z Kraju Basków muzycznych popaprańców działających pod szyldem ALTARAGE. "Succumb" , bo tak nazywa się ten album, od samego początku prezentuje to za co się Altarage kocha albo nienawidzi. To duszna i specyficzna atmosfera mroku i chaosu, bezlitosna chłosta i wieczne potępienie. Ciężkie monumentalne zwolnienia przerywane nagłą kanonadą oraz opętanym wokalem. Specyficzny death metal Altarage poznałem za sprawą ich debiutu, wydanego w 2016 roku "Nihl". Zachwycił mnie już wtedy a Altarage w roku 2021 jest jeszcze lepszy. Wciąż potrafi zaskoczyć jak np. w "Devorador de mundos" ponad dwudziestominutowym kolosie, który jednak dla większości może być ciężki do przetrawienia, bo to prawdziwe wrota piekieł... Wobec nowego albumu Basków nie można przejść obojętnie, albo się go pokocha albo znienawidzi, raczej nikt nie pozostanie obojętnym... edit: Dodam jeszcze, że pełne docenienie kunsztu Hiszpanów dokonuje się po odsłuchu albumu na przynajmniej niezłych słuchawkach...Ja polecam
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...
Komentarze
Prześlij komentarz