Jak
miałbym jednym słowem określić nową płytę DIRA MORTIS to mi najbardziej
pasuje MIAŻDŻĄCA. Nie jestem zawodowym ani nawet amatorskim
recenzentem, więc nie silę się na kwieciste opisy, nie epatuję tez
porównaniami i podobieństwami brzmieniowymi do innych. Piszę z
perspektywy fana death metalu od 30 lat. I jako fan stwierdzam po
prostu, że Dira Mortis popełnili zajebisty album, najlepszy w swojej
karierze. Z tej płyty wylewa się z głośników prawdziwy ciężar, to jest
rodzaj death metalu jaki uwielbiam, klasyczny ale nie archaiczny. Długie
jak na death metalowe standardy kawałki zupełnie nie nużą, ale też nie
są przeładowane i robione dla samej długości. Mamy zmiany tempa, świetne
grobowe ale też urozmaicane wokale i przełamujące ogólny ciężar świetne
solówki, naprawdę świetne. No taki death metal to ja lubię. Zalecam
słuchać całą płytę, dwa kawałki promujące płytę są świetne, ale ta płyta
nabiera prawdziwego blasku jako całość a czas biegnie przy niej bardzo
szybko...
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...
Komentarze
Prześlij komentarz