IMPALED NAZARENE - 'TOL CORMPT NORZ NORZ NORZ'


 

IMPALED NAZARENE poznałem zaraz po wydaniu przez nich debiutanckiego albumu "Tol cormpt norz norz norz". Stało się to za sprawą zakupionej gdzieś chyba w 93 roku licencyjnej już wtedy kasety, z którą jak się okazało miałem niezły przekręt. Nie znałem tej kapeli a kasetę kupiłem ze względu na okładkę i dziwny tytuł. Pamiętam niemiłą niespodziankę kiedy po odpakowaniu kasety ukazała się informacja o europejskiej cenie albumu z adnotacją o podwójnej cenie dla Polaków i chyba jeszcze, jak to oni napisali dla murzynów. Wtedy nie wiedziałem o co chodzi, dlaczego Finowie tak nas nie lubią, ale po jakimś czasie w jednym z wywiadów Mika Luttinen wyjaśnił o co chodziło. Mianowicie był wtedy na maksa wkurwiony bo strasznie często wówczas dostawał listy z Polski z propozycjami wymian kaset, prośby o wywiady, promówki do nieistniejących zinów i był niestety wielokrotnie oszukiwany. Pamiętam, że w czasie wywiadu przepraszał za to i przyznał, że trochę go poniosło. Ale dobrze wiadomo, że w tym czasie sporo polskich tapetraderów było zwykłymi ripami i psuło nam opinię w świecie. Wracając do kasety, to okazała się, że czekała mnie jeszcze większa niespodzianka. Po wrzuceniu kasety leci pierwszy kawałek i ....słychać zawodzenie jakiejś dziewoi, jakieś plumkanie dyskotekowe w tle, co jest kurwa...może jakieś intro? No za długo już to trwa...co jest kurwa! Cała kaseta okazało się być albumem...Whitney Houston...TAK! zamiast pieprzonego Impaled Nazarene dostałem pieprzoną Whitney...z adnotacją w środku o podwójnej cenie dla "murzynów"...niezła beka. Dodam, że kaseta była oryginalnie zafoliowana. Zasuwam więc do sklepu z reklamacją i sprzedawcy byli równie zdumieni jak ja. Kasetę wymienili od razu i krótko już pisząc - to było pierdolnięcie, ta dzika agresja, black zmieszany z punkiem, mało kto wtedy tak grał i lubię do dziś wracać do tego albumu. Jest diobeł

Komentarze

Popularne posty