JUMPIN JESUS - "THE ART OF CRUCYFING"


Na początku lat 90-tych u mnie w mieście pewien gość prowadził prężną wypożyczalnię płyt CD. Za opłatą można również było zamówić przegranie wybranej płyty i byłem tam dosyć częstym gościem bo dział metal był wyposażony, jak na tamte lata, znakomicie. Gdy pewnego dnia w dziale nowości zobaczyłem nazwę JUMPIN JESUS to padłem, co za goście nazywają tak zespół, wiedziałem, że muszę ich mieć. Na miejscu zakupiłem czystą kasetę i zupełnie w ciemno zapłaciłem za przegrywkę. Nazwa była jajcarska, okładka trochę też ale muzyka zawarta na płycie "The art of crucyfing" była jak najbardziej poważna. Bardzo, jak na tamte czasy, oryginalny death metal, świetnie brzmiący i sprawnie technicznie. Zespól okazał się niemiecki ale z niemieckim brzmieniem czy to thrashu czy death metalu nie mieli nic wspólnego, zdecydowanie bardziej uśmiechali się w stronę Ameryki. Tempo płyty momentami szalone, z równie szalonymi solówkami ale zmiany tego tempa są tu na porządku dziennym. Ekwilibrystyczne riffy i kompozycje które robią przysłowiowego fikołka to jak na 1991 rok bardzo nowoczesne granie. Niestety niedługo po wydaniu płyty ich wytwórnia padła a Niemcom jakoś odechciało się grać i słuch o nich zaginął. A szkoda. Posłuchajcie więc jedynego albumu grupy JUMPIN JESUS...może to głupie, ale ta nazwa ciągle mnie bawi....https://youtu.be/vicqUrj8kr8

 https://www.facebook.com/RGzgredmetal

 

Komentarze

Popularne posty