Pamiętam jak mając chyba ze 16 lat zmierzałem hardym krokiem na lekcje angielskiego. Po drodze oczywiście zahaczyłem do sklepu muzycznego z paroma groszami w kieszeni aby zakupić z jedną czy tam dwie kasetki. Wiecie, początek lat 90-tych to kasety pirackie, kosztujące strasznie mało. No to wchodzę elegancko, pytam grubawego sprzedawcę co tam ma ciekawego, na co on rzuca, że ma nowe Obituary i ostatnie Sarcofago. Świetnie mówię, biorę obie. No i jebaniutki podał cenę. Tak ze 4 czy 5 razy więcej niż normalnie. O co chodzi, co tak nabiło, sami bracia Tardy zawijali kasety w folijki? A to się okazało, że to były jedne z pierwszych kaset licencyjnych, w środku wkładka ze zdjęciami, teksty, piękne rozkładane wydanie, zjaranie na maksa haha. Nie muszę pisać, że kasa przeznaczona na lekcję została w sklepie a ja zostałem dumnym posiadaczem licencyjnych wydań Metal Mind "The end complete" oraz "The laws of scourge". O płycie Obituary już kiedyś wspominałem, więc krótko o Sarcofago. Bardzo lubię ten wściekły brazylijski zespół założony przez Wagnera Lamounier po odejściu z Sepultury. Do dzisiaj właśnie tą płytę darzę największym sentymentem i najczęściej do niej wracam, chociaż wiem, że najwięcej entuzjastów ma chyba "Inri" a potem pewnie "Rotting". Zobaczcie koniecznie teledysk do utworu "Screeches from the Silence", to były dzikie czasy kiedy taką muzę serwowało MTV. Ostatnie tchnienie Sarcofago wydało w 2000 roku, co się potem działo z Wagnerem to nawet nie wiem szczerze powiedziawszy.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...
Komentarze
Prześlij komentarz