Powiem
tak, ten album mnie tak mocno zaskoczył, że zastanawiam się jakim cudem
do tej pory ta kapela pozostawała mi nieznana. Nowe wydawnictwo
pochodzącego z Teksasu STEEL BEARING HAND pt. "Slay In Hell" prezentuje
metal z jednej strony surowy i dziki a z drugiej niesamowicie
zróżnicowany. Album otwiera "Command of the Infernal Exarch" i to
otwarcie jest kurewsko mocne. Death/ thrash w starym stylu, śmiga
fajnie, nóżka tupie a łeb sam śmiga. Po tym utworze mamy jednak zmianę
klimatu, robi się prymitywniej i w "Lich Gate" zespół ewidentnie usiłuje
wytaplać nas w smole. "Tombspawn" jest w dużej mierze instrumentalny
ale zupełnie nie ma nudy. Potężne zwolnienia, monumentalny ciężar
powodują ogromny napór na uszy słuchaczy. "Til Death and Beyond" to
thrash, ale thrash tak bardzo intensywny jak tylko potraficie sobie
wyobrazić, prawdziwy cyklon! Niesamowicie wypada również zamykający
album dwunastominutowy kolos "Ensangiuned", ależ tam się dzieje...Tak
naprawdę każdy utwór to osobna historia, inne brzmienie, inne
inspiracje, inny klimat. Jest w tym szaleństwo bo jak w jednym
wydawnictwie upchnąć wpływy Deceased, Destroyer 666, stary Slayer, Bolt
Thrower, Autopsy, Destruction czy stary Celtic Frost, zresztą wymieniać
można bez końca. Normalnie pewnie o takim zespole powiedziałbym, nie
mają własnego stylu i nie wiedzą co grać. W tym przypadku mam całkowicie
odmienne wrażenie, oni dokładnie wiedzą co chcą grać i są w tym bardzo
wiarygodni...no chyba że świetnie udają a ja dałem się nabrać
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...
Komentarze
Prześlij komentarz