Powiem
tak, ten album mnie tak mocno zaskoczył, że zastanawiam się jakim cudem
do tej pory ta kapela pozostawała mi nieznana. Nowe wydawnictwo
pochodzącego z Teksasu STEEL BEARING HAND pt. "Slay In Hell" prezentuje
metal z jednej strony surowy i dziki a z drugiej niesamowicie
zróżnicowany. Album otwiera "Command of the Infernal Exarch" i to
otwarcie jest kurewsko mocne. Death/ thrash w starym stylu, śmiga
fajnie, nóżka tupie a łeb sam śmiga. Po tym utworze mamy jednak zmianę
klimatu, robi się prymitywniej i w "Lich Gate" zespół ewidentnie usiłuje
wytaplać nas w smole. "Tombspawn" jest w dużej mierze instrumentalny
ale zupełnie nie ma nudy. Potężne zwolnienia, monumentalny ciężar
powodują ogromny napór na uszy słuchaczy. "Til Death and Beyond" to
thrash, ale thrash tak bardzo intensywny jak tylko potraficie sobie
wyobrazić, prawdziwy cyklon! Niesamowicie wypada również zamykający
album dwunastominutowy kolos "Ensangiuned", ależ tam się dzieje...Tak
naprawdę każdy utwór to osobna historia, inne brzmienie, inne
inspiracje, inny klimat. Jest w tym szaleństwo bo jak w jednym
wydawnictwie upchnąć wpływy Deceased, Destroyer 666, stary Slayer, Bolt
Thrower, Autopsy, Destruction czy stary Celtic Frost, zresztą wymieniać
można bez końca. Normalnie pewnie o takim zespole powiedziałbym, nie
mają własnego stylu i nie wiedzą co grać. W tym przypadku mam całkowicie
odmienne wrażenie, oni dokładnie wiedzą co chcą grać i są w tym bardzo
wiarygodni...no chyba że świetnie udają a ja dałem się nabrać
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...
Komentarze
Prześlij komentarz