W
1995 roku ekipa z Hypocrisy postanowiła zabawić się w black metal i pod
nazwą THE ABYSS popełnili album "The Other Side". Wydanie kasetowe było
mocno takie sobie ale na szczęście to była jedyna rzecz która zawiodła.
Najważniejsza przecież jest muzyka a ta porywała od samego początku.
Tak samo wściekły jak i melodyjny black metal o wiadomym, patrząc na
skład kapeli brzmieniu. Zmiany tempa, świetne riffy, dobre kompozycje,
sprawność gitarzystów spowodowały że ta kaseta gościła dosyć często w
moim magnetofonie. Zajebiście wypadł też cover "Massacra" legendarnego
HELLHAMMER. Jak dawno nie słuchaliście to zachęcam do przypomnienia a
jak nie znacie to zachęcam do zapoznania.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...
Komentarze
Prześlij komentarz