Pamiętam jak w pierwszej połowie lat 90-tych miałem przegraną od kumpla kasetę jakiejś francuskiej, intrygująco brzmiącej, kapeli. Na długo potem o niej zapomniałem i jeżeli też o niej zapomnieliście, albo nie mieliście w ogóle styczności z tą kapelą to chciałem wam dzisiaj o tym albumie krótko opowiedzieć. Chodzi mi o wydany w 1993 roku album "The Cube" grupy SUPURATION w której to prym wiodą bracia Loez. Jak na ten czas był to album nietuzinkowy. Jego fundamentem był death metal, ale to tylko punkt wyjściowy. Mamy tu pełen wachlarz wpływów które choć pozornie nie powinny, to jednak do siebie pasowały. Growling przeplata się z czystymi wokalami, agresja tłumiona jest melodiami, pełno jest gitarowych harmonii i wstawek godnych np. Voivod. Są momenty przypominające bardziej progresywne oblicze Messiah czy fragmenty wczesnego ducha Pyogenesis a do tego doom metalowe wkręty. Album jest gęsty i jednocześnie, paradoks, mroczny i jasny, z klimatami sci-fi...W sumie to kapitalna rzecz. Mocno polecam...
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...
Komentarze
Prześlij komentarz