Pamiętam jak w pierwszej połowie lat 90-tych miałem przegraną od kumpla kasetę jakiejś francuskiej, intrygująco brzmiącej, kapeli. Na długo potem o niej zapomniałem i jeżeli też o niej zapomnieliście, albo nie mieliście w ogóle styczności z tą kapelą to chciałem wam dzisiaj o tym albumie krótko opowiedzieć. Chodzi mi o wydany w 1993 roku album "The Cube" grupy SUPURATION w której to prym wiodą bracia Loez. Jak na ten czas był to album nietuzinkowy. Jego fundamentem był death metal, ale to tylko punkt wyjściowy. Mamy tu pełen wachlarz wpływów które choć pozornie nie powinny, to jednak do siebie pasowały. Growling przeplata się z czystymi wokalami, agresja tłumiona jest melodiami, pełno jest gitarowych harmonii i wstawek godnych np. Voivod. Są momenty przypominające bardziej progresywne oblicze Messiah czy fragmenty wczesnego ducha Pyogenesis a do tego doom metalowe wkręty. Album jest gęsty i jednocześnie, paradoks, mroczny i jasny, z klimatami sci-fi...W sumie to kapitalna rzecz. Mocno polecam...
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...
Komentarze
Prześlij komentarz