DAVID VINCENT - Uwolnić Furię
Właśnie skończyłem czytać autobiografię imć Pana Davida Vincenta. Wyszła wprawdzie już chwilę temu ale dopiero teraz się za nią zabrałem bo miałem kilka innych czytelniczych zobowiązań. Z racji tego, że napisano już o niej sporo to ja tylko dorzucę niewielką garść swoich spostrzeżeń. No i tak od razu na wstępie powiem, że to dobra książka. Dobra, bo dobrze się ją czyta. Nie do końca to taka standardowa autobiografia. David niekoniecznie trzyma się chronologii, sporo moralizuje a całość podzielił na 10 lekcji. Książka jest pełna przemyśleń Vincenta na otaczający świat i bynajmniej nie są to przemyślenia głupie. Z pewnością możemy go poznać od innej, niż znanej z Morbid Angel, strony. Cieszę się,że przyznał się jak wielkim był chujem dla organizatorów koncertów i supportów, jak wielkie miał ego, dobrze że ma tego świadomość. Czasami trochę pierdoli bez sensu jak we fragmencie, że nie potrzebuje i nie potrzebował narkotyków a akapit później z lubością opisuje co to nie zażywał. Ale to tylko mały przytyk nie psujący bardzo całości. Książka zawiera wkładkę ze zdjęciami, tłumaczenia kilku tekstów z komentarzem Vincenta i ma naprawdę świetną twardą oprawę. Po przeczytaniu tej książki mam jednak niedosyt. Związany on jest z tym, że z chęcią więcej przeczytałbym o muzyce, trasach i nagrywaniu przełomowych dla historii death metalu płyt. Oczywiście, jest o nich napisane, ale jakoś dla mnie za mało. No ale jak wspomniałem na początku, dobrze się to czyta, więc czego chcieć więcej. Ja zachęcam.
Komentarze
Prześlij komentarz