Właśnie skończyłem czytać autobiografię imć Pana Davida Vincenta. Wyszła wprawdzie już chwilę temu ale dopiero teraz się za nią zabrałem bo miałem kilka innych czytelniczych zobowiązań. Z racji tego, że napisano już o niej sporo to ja tylko dorzucę niewielką garść swoich spostrzeżeń. No i tak od razu na wstępie powiem, że to dobra książka. Dobra, bo dobrze się ją czyta. Nie do końca to taka standardowa autobiografia. David niekoniecznie trzyma się chronologii, sporo moralizuje a całość podzielił na 10 lekcji. Książka jest pełna przemyśleń Vincenta na otaczający świat i bynajmniej nie są to przemyślenia głupie. Z pewnością możemy go poznać od innej, niż znanej z Morbid Angel, strony. Cieszę się,że przyznał się jak wielkim był chujem dla organizatorów koncertów i supportów, jak wielkie miał ego, dobrze że ma tego świadomość. Czasami trochę pierdoli bez sensu jak we fragmencie, że nie potrzebuje i nie potrzebował narkotyków a akapit później z lubością opisuje co to nie zażywał. Ale to tylko mały przytyk nie psujący bardzo całości. Książka zawiera wkładkę ze zdjęciami, tłumaczenia kilku tekstów z komentarzem Vincenta i ma naprawdę świetną twardą oprawę. Po przeczytaniu tej książki mam jednak niedosyt. Związany on jest z tym, że z chęcią więcej przeczytałbym o muzyce, trasach i nagrywaniu przełomowych dla historii death metalu płyt. Oczywiście, jest o nich napisane, ale jakoś dla mnie za mało. No ale jak wspomniałem na początku, dobrze się to czyta, więc czego chcieć więcej. Ja zachęcam.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...
Komentarze
Prześlij komentarz