Właśnie skończyłem czytać autobiografię imć Pana Davida Vincenta. Wyszła wprawdzie już chwilę temu ale dopiero teraz się za nią zabrałem bo miałem kilka innych czytelniczych zobowiązań. Z racji tego, że napisano już o niej sporo to ja tylko dorzucę niewielką garść swoich spostrzeżeń. No i tak od razu na wstępie powiem, że to dobra książka. Dobra, bo dobrze się ją czyta. Nie do końca to taka standardowa autobiografia. David niekoniecznie trzyma się chronologii, sporo moralizuje a całość podzielił na 10 lekcji. Książka jest pełna przemyśleń Vincenta na otaczający świat i bynajmniej nie są to przemyślenia głupie. Z pewnością możemy go poznać od innej, niż znanej z Morbid Angel, strony. Cieszę się,że przyznał się jak wielkim był chujem dla organizatorów koncertów i supportów, jak wielkie miał ego, dobrze że ma tego świadomość. Czasami trochę pierdoli bez sensu jak we fragmencie, że nie potrzebuje i nie potrzebował narkotyków a akapit później z lubością opisuje co to nie zażywał. Ale to tylko mały przytyk nie psujący bardzo całości. Książka zawiera wkładkę ze zdjęciami, tłumaczenia kilku tekstów z komentarzem Vincenta i ma naprawdę świetną twardą oprawę. Po przeczytaniu tej książki mam jednak niedosyt. Związany on jest z tym, że z chęcią więcej przeczytałbym o muzyce, trasach i nagrywaniu przełomowych dla historii death metalu płyt. Oczywiście, jest o nich napisane, ale jakoś dla mnie za mało. No ale jak wspomniałem na początku, dobrze się to czyta, więc czego chcieć więcej. Ja zachęcam.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...
Komentarze
Prześlij komentarz