WINGLESS - Nonconform

     
Nowy album krakowskiej grupy WINGLESS pt "Nonconform" zaskakuje. Zaskakuje zwłaszcza wtedy gdy zestawimy go z poprzednimi dokonaniami zespołu, które co tu dużo mówić, nie do końca trafiały w mój muzyczny gust. Teraz, przyznaję to z radością, jest zupełnie inaczej i metal aktualnie proponowany przez tą ekipę zdecydowanie mi się podoba. Już otwarcie (kapitalny "Imperceptible") robi świetną robotą. Od razu dostajemy uczciwe pierdolnięcie death metalem o klasycznym, osadzonym w początku lat 90-tych brzmieniu. Tylko nie myślcie, że mamy tu do czynienia z jakąś grupą rekonstrukcyjną, ordynarnie zrzynającą czyjś styl. Nie, nie. Wingless chętnie zagląda w historię death metalu ale dokłada do tego swój sznyt i to dosyć charakterystyczny. Na albumie deathowe kanony mieszają się z doomowymi. I trzeba przyznać, że Krakowianie robią to z doskonałym wyczuciem dozując tempa i emocje. Pochwalić ich trzeba za kompozycje i świetne momentami linie melodyczne ( genialny "Contempt and defiance'). Intrygująco brzmi końcówka "Drowning in sadness", robi się dosyć rzewnie i tęskno ale nie przeszkadza to zupełnie w odbiorze całości. Do tego wszystkiego mamy świetne wokale, w szybszych fragmentach zajebiście "świdrujące" gitary a w wolniejszych miażdżące i do tego bardzo mi podchodzące, adekwatne do całości brzmienie. Odpowiada za nie Dominik Burzym z At Studio67 i wykonał kawał dobrej roboty. Należy jednak uważać, żeby nie pomylić się przy pisaniu jego nazwiska bo wiecie...Omsknie się "y" na "u" i FB wpakuje bana...Dobra, sorry za suchara. Wracając do muzyki. myślę, że warto żebyście dali szansę tej płycie. Zasługuje ona z pewnością na waszą uwagę. Ja kupiłem i tylko wczoraj przesłuchałem ją ze trzy razy nie nudząc się ani przez chwilę. Polecam więc gorąco.

Komentarze

Popularne posty