Przejdź do głównej zawartości

Recenzja: HYPERDONTIA "Hideous Entity"

 No i znowu to się stało. Znowu na powierzchnię wypełzł doskonały death metalowy twór jakim jest album "Hideous entity". Sprawca tego dzieła zwie się HYPERDONTIA i istnieje po to aby za każdym odsłuchem spuszczać Wam soniczny wpierdol. Ale po kolei. Hyperdontia to duńsko-turecko-polska załoga, do tej pory mająca na koncie dwie epki, jeden pełny album i split. Po wpisaniu nazwy w google wyjaśni się wam jej znaczenie, a wrażliwym na estetykę nie polecam kliknięcia w googlową wyszukiwarkę grafik...bywa obrzydliwie, ale jak ktoś ciekawy to czemu nie... Ale wracając do muzyki. Ależ ona jest świetna. Po raz kolejny w ostatnim okresie, maniacy klasycznego death metalu dostają zajebistą rzecz. Kurewsko dobre, szarpiące, świdrujące gitary z wyraźnymi uderzeniami basu i "florydzkim" wokalem oraz cały wachlarz piekielnych riffów. Jak ich nie wielbić...Brzmienie o totalnie niszczycielskim, uzależniającym wręcz efekcie. Zmiany temp, które przychodzą naturalnie i z lekkością co świadczy o dużej muzykalności tej załogi. Cały czas czuć tą piekielną agresję. Cały czas słuchamy tego albumu z wielką ciekawością czym przywalą za moment. I z każdym odsłuchem wchodzi coraz i coraz to lepiej. Hyperdontia daje sadystyczną wręcz przyjemność i wchodzi do głowy jak barbarzyńcy w Rzym. Nie przesadzę ani trochę jak stwierdzę, że to mocny kandydat do death metalowego topu roku 2021. POLECAM.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę

PHOBOCOSM - Gateway (2025)

  Noooo, mocno się nam ten rok kończy. Kanadyjczycy z Montrealu atakują właśnie czwartym albumem i dalej mają jeden cel: siać niepokój. Tak jak na poprzednim albumie, mamy cudowanie rozbudowany klimat nadciągającej apokalipsy. Nie każdy potrafi go zbudować w tak sugestywny sposób jak Phobocosm. Zresztą kanadyjskie zespoły mają jakieś duże predyspozycje do tworzenia muzyki która przynosi odwrotność ukojenia. Ten death metal nie pozostawia obojętnym. Bestialskie riffy naprawdę wchodzą do łba z pełną mocą szpikulca do lobotomii. Gitary i wokal to potęga tego albumu. Wszystko w punkt zagrane i do tego bestialskie brzmienie. Cztery zaledwie utwory, poprzerywane interludiami daje w sumie 35 minut muzyki. Przy jej intensywności to idealny czas aby utrzymać uwagę nie pozostając za bardzo sponiewieranym. Jeśli podobał Wam się poprzedni ich album "Foreordained" to sięgajcie śmiało. "Gateway" to tak naprawdę jego kontynuacja, zresztą nagrana podczas tej samej sesji. Bierzcie ...