Przejdź do głównej zawartości

Recenzja: ZATRATA - "Zatrata"

 

Jeśli mam być szczery to po debiutancki album Zatrata sięgnąłem z dużą niepewnością. Gdzieś tam kiedyś przeczytałem, że grają mieszaniną death metalu z jakimś tam crustem a mój zgredziały łeb nie reaguje dobrze na takie mixy. Jakoś tam wolę żeby death metal był death metalem a za tymi wszystkimi szufladkami to trochę nie nadążam. Poza tym, tego cedeka zakupiłem, co mi się praktycznie nie zdarza, całkowicie w ciemno nie słuchając choćby pół utworu. No i teraz najlepsze. Nie żałuję. Niech inni nazywają ich muzę jak chcą, dla mnie to po prostu ekstremalny metal. A jaki, tak jednym słowem? Bezpośredni. Tu nie ma czarów, misternego tkania klimatu, muzycznych czy lirycznych niedomówień. Nie, jest strzał w ryja i kopniak z półobrotu w żebra. Gitary napierdalają tworząc dźwiękowy mur z którego szczytu nakurwia świetna sekcja. Wokal zajebisty, urozmaicony, od growlu przez krzyk do grindowego rzygu. Liryki ojczyste, dosadne. Dobrze, że są we wkładce bo śpiew jest mało, a czasem w ogóle niezrozumiały co jednak w ogólnym kontekście nie jest wadą. Wadą jest trochę za krótki czas albumu, niewiele ponad 20 minuty powoduje że czuje się niedosyt. Utwory szybciutko przechodzą z jednego na drugi i nie wiadomo kiedy rach ciach i koniec...No ale wtedy włączamy jeszcze raz i odkrywamy znowu coś nowego...Macie czasem ochotę na muzyczne batożenie? To Zatrata jest w sam raz na taką okoliczność...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

BEYOND MORTAL DREAMS - Devastation Hymns (EP 2025)

  Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę