Przejdź do głównej zawartości

ANGRRSTH/CZORT - W czeluść (2022)

 


No i mamy taki ciekawy splicik naszych krajowych BM załóg. Na początek atakuje Angrrsth z dwoma kawałkami: "Pętla" i "Przerwana". I jest to atak konkretny. Jest to wielowymiarowy black metal. W takim sensie, że tam bardzo wiele się dzieje na wielu płaszczyznach i dobrze jest się w ten materiał dobrze wsłuchać. Wsłuchać w szalejącą perkusję, monumentalne gitary i intrygujący wokal. Trzeba się wsłuchać żeby wejść w muzyczny świat kreowany przez Angrrsth. Pełen mrocznych i hipnotyzujących melodii. Te dwa kawałki zawierają wiele różnorodnych rozwiązań, które aż się proszą o dalsze rozwinięcie. Brzmienie czyste ale "nieprzeprodukowane". Jest dramatycznie, epicko. I choć normalnie czyste wokale w black metalu to raczej mnie mierżą, tak w tym przypadku pasują świetnie i przyczyniają się do stworzenia zajebistego klimatu całości.
Po prawie czternastu minutach do akcji wkracza Czort. Ich propozycja to również dwa utwory "Żródło upadku" i "Ofiara" łącznie trwające ponad 9 minut. Ich propozycja to nieco inny rodzaj black metalu. Jest melodyjniej, mamy też całkowicie inną szkołę bębnienia niż u poprzedników ale absolutnie nie gorszą. Czort nie sili się też na prezentację mnogości rozwiązań ale wcale nie musi. Mamy tu fajne, skupione na gitarze granie. Do tego bardzo mi pasujący wokal i fajne teksty. Całość w średnich tempach z wieloma zapamiętywalnymi fragmentami. Tego po prostu bardzo dobrze się słucha. Jest prościej, lżej niż u Angrssth i dobrze. Bo fajnie w tym splicie do siebie pasują pokazując różne spojrzenia na black metal. Do tego Czort wydaje mi się, że podchodzi do swojej muzyki bardziej na luzie. Tzn. nie chcę być źle zrozumiany. Tu nie ma miejsca na jakieś bezsensowne heheszki ale mam wrażenie, że ten Czort czasem puszcza do nas oczko...Mnie się ich propozycję podobają w każdym bądź razie, choć materiał z "Apostoła" oceniam jednak kapkę wyżej.
Podsumowując: świetny split. Wady? Są. Za krótko. Zdecydowanie pozostaje niedosyt. I zdecydowanie dotyczy to obu kapel. Angrrsth Czort - świetna robota. Polecam. I fajnie, że tytułowa czeluść przewija się w tekstach od początku do końca będąc swoistym spoiwem łączącym obie kapele w splitową całość.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

BEYOND MORTAL DREAMS - Devastation Hymns (EP 2025)

  Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę