Do tej pory miasto Kostrzyn nad Odrą kojarzyło mi się z tym, że leży nad Odrą, że organizowany był tam Pol'and'Rock festiwal oraz z klubem piłkarskim Celuloza. Teraz będzie mi się kojarzył głównie ze znakomitym death metalowym zespołem jakim już jest, a będzie jeszcze lepszym czyli Baalzagoth . Ich debiutancki LP " Morbid Persceutions" to przykład grania z pasją i sercem, to przykład jak oddać muzyczny hołd swoim idolom nadając temu własną formę. Grając z założenia old schoolowy metal łatwo popaść w przesadę i zostać niemal cover bandem. Na tym albumie ekipa sprawnie porusza się pomiędzy wpływami sceny florydzkiej, nowojorskiej czy nawet sztokholmskiej. Znajdziemy nawiązania do black metalu, średniego Behemotha a ostatni kawałek na albumie (świetny!) "In Nomine" brzmi początkowo jak Inqusition by przerodzić się w death/black metalowy hymn. Ten mix stylów brzmi naprawdę dobrze i naturalnie, świetnie się tego słucha, taki bezpretensjonalny death metal to ja bardzo lubię. Kompozycyjnie naprawdę dają radę, ponadto świetny wokal i perkusja. Właśnie. Perkusja. Chłopak ma dopiero 14 lat a ładuje w bębny z pasją i umiejętnościami świadczącymi iż bębny ma zapisane w DNA. Jak nie straci pasji to będzie z niego bębniarz przez duże B. W zespole tym gra razem z ojcem który fachowo drze ryja. Myślę że tata jest bardzo dumny z syna i vice versa. Sprawiedliwość nakazuje dodać że reszta kapeli absolutnie nie zawodzi, jak na debiut to jest cholernie dobrze. Ja bym może jeszcze trochę dorzucił ciężaru w niektórych fragmentach i wtedy będzie jeszcze lepiej. Bez napinki na podbicie świata, chłopaki zagrali co im w duszy gra. No i fajnie. Polecam gorąco.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...
Komentarze
Prześlij komentarz