Do tej pory miasto Kostrzyn nad Odrą kojarzyło mi się z tym, że leży nad Odrą, że organizowany był tam Pol'and'Rock festiwal oraz z klubem piłkarskim Celuloza. Teraz będzie mi się kojarzył głównie ze znakomitym death metalowym zespołem jakim już jest, a będzie jeszcze lepszym czyli Baalzagoth . Ich debiutancki LP " Morbid Persceutions" to przykład grania z pasją i sercem, to przykład jak oddać muzyczny hołd swoim idolom nadając temu własną formę. Grając z założenia old schoolowy metal łatwo popaść w przesadę i zostać niemal cover bandem. Na tym albumie ekipa sprawnie porusza się pomiędzy wpływami sceny florydzkiej, nowojorskiej czy nawet sztokholmskiej. Znajdziemy nawiązania do black metalu, średniego Behemotha a ostatni kawałek na albumie (świetny!) "In Nomine" brzmi początkowo jak Inqusition by przerodzić się w death/black metalowy hymn. Ten mix stylów brzmi naprawdę dobrze i naturalnie, świetnie się tego słucha, taki bezpretensjonalny death metal to ja bardzo lubię. Kompozycyjnie naprawdę dają radę, ponadto świetny wokal i perkusja. Właśnie. Perkusja. Chłopak ma dopiero 14 lat a ładuje w bębny z pasją i umiejętnościami świadczącymi iż bębny ma zapisane w DNA. Jak nie straci pasji to będzie z niego bębniarz przez duże B. W zespole tym gra razem z ojcem który fachowo drze ryja. Myślę że tata jest bardzo dumny z syna i vice versa. Sprawiedliwość nakazuje dodać że reszta kapeli absolutnie nie zawodzi, jak na debiut to jest cholernie dobrze. Ja bym może jeszcze trochę dorzucił ciężaru w niektórych fragmentach i wtedy będzie jeszcze lepiej. Bez napinki na podbicie świata, chłopaki zagrali co im w duszy gra. No i fajnie. Polecam gorąco.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...
Komentarze
Prześlij komentarz