Muszę przyznać że z każdym następnym odsłuchem nowy album śląskiego Bottlekopf podoba mi się coraz bardziej. Choć od razu szczerze powiem, że stylistyka w której porusza się ten zespół nie należy do moich ulubionych. Wydany 8 lat po debiucie, drugi ich pełnograj pt. "The jokes are over" możemy z grubsza określić mianem groove death metalu. Takiego który może budzić skojarzenia z Entombed AD oraz Sepultury z czasów Chaos A.D. i wcześniejszych. Nawet wokal można określić jako mix Petrova i Cavalery. Jest to oczywiście pewne uproszczenie gdyż jednak Bottlekopf robi swój metal w sposób czerpiący od wcześniej wspomnianych ale zdecydowanie jednak dodając do tego własny sznyt i pomysły. Bardzo podoba mi się początek albumu, rytmika gitar, fajny bujający riff, nieprzekombinowane brzmienie. Dalej jest coraz ciekawiej. Słychać że Ślązacy to świadomy i konsekwentny zespół. Fajnie brzmi "My breath" czy bardziej "czysty" gatunkowo "Guest". Znajdziecie na tej płycie sporo fajnych riffów, dobrych melodii i zgrabnych kompozycji. Należy docenić chłopaków za muzyczną szczerość bo poruszają się w gatunku który z pewnością w metalowej Polsce nie jest raczej zbyt popularny. Robią to z sercem i robią to przede wszystkim dobrze. Jak na początku wspomniałem, również nie będąc do końca fanem takich brzmień, poświęciłem temu albumowi więcej czasu i nie żałuję ani chwili. To naprawdę kawał dobrego metalu.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...
Komentarze
Prześlij komentarz