Przejdź do głównej zawartości

BOTTLEKOPF - "The jokes are over"

 Muszę przyznać że z każdym następnym odsłuchem nowy album śląskiego Bottlekopf podoba mi się coraz bardziej. Choć od razu szczerze powiem, że stylistyka w której porusza się ten zespół nie należy do moich ulubionych. Wydany 8 lat po debiucie, drugi ich pełnograj pt. "The jokes are over" możemy z grubsza określić mianem groove death metalu. Takiego który może budzić skojarzenia z Entombed AD oraz Sepultury z czasów Chaos A.D. i wcześniejszych. Nawet wokal można określić jako mix Petrova i Cavalery. Jest to oczywiście pewne uproszczenie gdyż jednak Bottlekopf robi swój metal w sposób czerpiący od wcześniej wspomnianych ale zdecydowanie jednak dodając do tego własny sznyt i pomysły. Bardzo podoba mi się początek albumu, rytmika gitar, fajny bujający riff, nieprzekombinowane brzmienie. Dalej jest coraz ciekawiej. Słychać że Ślązacy to świadomy i konsekwentny zespół. Fajnie brzmi "My breath" czy bardziej "czysty" gatunkowo "Guest". Znajdziecie na tej płycie sporo fajnych riffów, dobrych melodii i zgrabnych kompozycji. Należy docenić chłopaków za muzyczną szczerość bo poruszają się w gatunku który z pewnością w metalowej Polsce nie jest raczej zbyt popularny. Robią to z sercem i robią to przede wszystkim dobrze. Jak na początku wspomniałem, również nie będąc do końca fanem takich brzmień, poświęciłem temu albumowi więcej czasu i nie żałuję ani chwili. To naprawdę kawał dobrego metalu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę

PHOBOCOSM - Gateway (2025)

  Noooo, mocno się nam ten rok kończy. Kanadyjczycy z Montrealu atakują właśnie czwartym albumem i dalej mają jeden cel: siać niepokój. Tak jak na poprzednim albumie, mamy cudowanie rozbudowany klimat nadciągającej apokalipsy. Nie każdy potrafi go zbudować w tak sugestywny sposób jak Phobocosm. Zresztą kanadyjskie zespoły mają jakieś duże predyspozycje do tworzenia muzyki która przynosi odwrotność ukojenia. Ten death metal nie pozostawia obojętnym. Bestialskie riffy naprawdę wchodzą do łba z pełną mocą szpikulca do lobotomii. Gitary i wokal to potęga tego albumu. Wszystko w punkt zagrane i do tego bestialskie brzmienie. Cztery zaledwie utwory, poprzerywane interludiami daje w sumie 35 minut muzyki. Przy jej intensywności to idealny czas aby utrzymać uwagę nie pozostając za bardzo sponiewieranym. Jeśli podobał Wam się poprzedni ich album "Foreordained" to sięgajcie śmiało. "Gateway" to tak naprawdę jego kontynuacja, zresztą nagrana podczas tej samej sesji. Bierzcie ...