Piątek
22 kwietnia przyniósł nam kolejną świetną death metalową płytę.
Finlandia znów nie zawiodła i nowy pełnograj CORPSESSED to pozycja
obowiązkowa. Na "Succumb to rot" dostaniemy bowiem kapitalnie zagrany
pogrążony w mroku obskurny death. Z pewnością jest to jak dotąd
najlepsze dzieło Finów, których rozwój z albumu na album obserwuję z
niesłabnącym zainteresowaniem. Kreowany przez nich świat, pełen zwłok,
zgnilizny i rozkładu potrafi całkowicie pochłonąć nieświadome swojego
marnego losu ofiary. Brudne riffy, precyzja rytmiczna, intensywność i
zmiany temp potęgujące wrażenie wszechogarniającej grozy. I wokal.
Kurewsko dobry wokal. Warto zwrócić uwagę na niemalże epicki, kończący
album utwór "Pneuma Akathartos". Najdłuższy, najbardziej zróżnicowany,
fascynujący. Tak więc jeśli lubicie atmosferę krypt, lochów i innych
tym podobnych dusznych klimatów to nawet się nie zastanawiajcie. Nowa
płyta Corpsessed spełni wasze oczekiwania na 100%. Polecam.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...
Komentarze
Prześlij komentarz