Macie
czasem tak, że pomimo, iż album spełnia wszelkie cechy żeby należał do
Waszych ulubionych a coś nie pyka? Jest brzmienie, fajny groove, klimat,
atmosfera i ulubiony gatunek ale coś jest nie tak? Jak tak miałem z
debiutem naszych naszych rodaków z FRIGHTFUL "Spectral Creator".
Wszystko się na tej płycie zgadza ale relacje między nami były na
początku dosyć chłodne. Mając jednak świadomość że to jednak ze mną jest
coś nie tak, dałem jej szansę i dziś jesteśmy razem. Szczęśliwi.
Bo w końcu trafiło do mnie że to jest kawał świetnej muzy i ja nie mam
żadnych wątpliwości że przyszłość może należeć do Frightful.
Bo potrafią czerpać luz i radochę z grania, bo nie mają spiętej dupy i
rozwijają się z materiału na materiał. Agresywny death/thrash/black czy
co tam jeszcze, w ich wykonaniu brzmi autentycznie i choć osadzony w
przełomie lat 80/90 nie sprawia wrażenia twórczości grupy
rekonstrukcyjnej. Kapitalne riffy, melodyka pozwalająca zapamiętać wiele
fragmentów, szalony perkusista i płynnie przechodzące kompozycje.
Pasja, radość i szacunek dla idoli. Naprawdę, z każdym odsłuchem mój
siwiejący łeb buja się do tej muzy coraz bardziej. Gratulacje za
brzmienie, takie w sam raz. Nie za surowe i nie za nowoczesne. Więc
jeżeli w przypadku tej płyty mieliście tak jak ja, to dajcie jej drugą
szansę. Warto. Polecam.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...
Komentarze
Prześlij komentarz