Szukacie do posłuchania na weekend zajebistego, nowego albumu death metalowego? To nie musicie tego robić dalej. Oto jest nowe dzieło zasłużonej kapeli z Teksasu. Imprecation powrócił. W jednym celu. Skopać metalowe tyłki jak najmocniej się da. Spora część z Was, mam nadzieję, zna tą/tę (zawsze mi się to pierdzieli, sorry) zacną ekipę. Powstałą w 1991 roku i padłą w 1998 (na koncie świetny demos). Powrót do żywych w 2009 i debiutancki album dopiero w 2013 roku. "In Nomine Diaboli" to ich aktualnie trzeci pełniak. I już jego początek nie pozostawia wątpliwości. Ekipa dowodzona przez wokalistę Dave'a Herrerę nie zawodzi. Atakuje z pasją i bestialstwem. Nisko nastrojone riffy miło chłoszczą nasze uszy. Zmienna dynamika, moc i brzmienie idealnie skrojone pod mój gust. Coś jakby spotkanie wczesnych Vital Remains, Incantation i Acheron. To ostatnie kojarzy się pewnie przez klimatyczne użycie klawiszy. Do tego przytłaczające zwolnienia tworzą opętańczy klimat. Świetny wokal i szaleńcza perkusja, która niestety w wykonaniu Rubena Elizondo zabrzmiała po raz ostatni. Zmarł już po nagraniach, 29 sierpnia ubiegłego roku niestety, co jest bardzo dużą stratą dla tej kapeli... Tak więc jeśli macie ochotę na bestialski, masywny i ognisty death metal w starym, dobrym stylu to śmiało sięgajcie po nowe Imprecation. Będziecie zadowoleni. Polecam.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

Komentarze
Prześlij komentarz