Przejdź do głównej zawartości

MEDIEVAL DEMON - Black Coven (2022)

 



, kurwa są ciary. Co to jest za album! Ale po kolei. Medieval Demon to ateński band za którym stoi postać Lorda Apollyon'a. Towarzyszy mu wokalista Sirokous a od trzech lat wspomaga ich nie kto inny jak legenda tamtejszej sceny Jim Mutilator (kiedyś Rotting Christ, Varathron, dzisiaj świetna Yoth Iria) Kapela istnieje z mniejszymi lub większymi przerwami od prawie 30 lat, a "Black Coven" to ich czwarty pełny album. I jest to prawdziwe black metalowe dzieło sztuki. Nie do końca wprawdzie typowe dla hellenic black metalu, ale spokojnie, wiele jego elementów odnajdziecie na tym albumie bez problemu. Ten album to klimat i atmosfera. Atmosfera piekła i chaosu. Album wypełniony bluźnierstwami, inwokacjami, krzykami i demonicznymi nawoływaniami. To jest opętana muzyka dla opętanych dusz. Pełne grozy klawisze, świetne, złożone kompozycje, chóry i czarno mszalne organy. Do tego momentami potrafią przypierdolić z furią godną największych mistrzów z północnej części Europy. Przesadą może być używanie w kilku momentach saksofonu czy czegoś tam na wzór. Nie cierpię tych dźwięków. Ale to moje osobiste urazy, choć przyznaję, że w tym przypadku dodają jeszcze więcej obłędu. Jest mrok i całkowity triumf Lucyfera. Fascynujący album w którym nie masz pojęcia co się za chwilę wydarzy. Nie będę już więcej pisał, to musicie posłuchać sami. Kocham Grecję m.in. za takie zespoły jak Medieval Demon. Prawdziwa duma piekieł.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę

PHOBOCOSM - Gateway (2025)

  Noooo, mocno się nam ten rok kończy. Kanadyjczycy z Montrealu atakują właśnie czwartym albumem i dalej mają jeden cel: siać niepokój. Tak jak na poprzednim albumie, mamy cudowanie rozbudowany klimat nadciągającej apokalipsy. Nie każdy potrafi go zbudować w tak sugestywny sposób jak Phobocosm. Zresztą kanadyjskie zespoły mają jakieś duże predyspozycje do tworzenia muzyki która przynosi odwrotność ukojenia. Ten death metal nie pozostawia obojętnym. Bestialskie riffy naprawdę wchodzą do łba z pełną mocą szpikulca do lobotomii. Gitary i wokal to potęga tego albumu. Wszystko w punkt zagrane i do tego bestialskie brzmienie. Cztery zaledwie utwory, poprzerywane interludiami daje w sumie 35 minut muzyki. Przy jej intensywności to idealny czas aby utrzymać uwagę nie pozostając za bardzo sponiewieranym. Jeśli podobał Wam się poprzedni ich album "Foreordained" to sięgajcie śmiało. "Gateway" to tak naprawdę jego kontynuacja, zresztą nagrana podczas tej samej sesji. Bierzcie ...