MORTUOUS - "Upon Desolation" (2022).
Uwaga fani death metalu! Nie zróbcie błędu i nie omińcie tego albumu. Bo to kawał kurewsko dobrego metalu. I znowu z Kalifornii. Uwielbiam otwarcie tej płyty. Pamiętacie scenę z Władcy Pierścieni gdy podczas wędrówki przez kopalnie Morii hobbici budzą zło? Pojawiają się złowrogie bębny i z trwogą czekasz na to co się wydarzy. I wtedy zamiast bandy goblinów powinni pojawić się Mortuous i rozjebać podziemia utworem otwierającym album czyli "Carve". Takie solidne uderzenie prędkości, mielące potężne, szarpiące riffy, mocne brzmienie basu i napędzająca wszystko perkusja pasowałyby idealnie do tego anturażu. Dalej robi się bardziej różnorodnie. Kolosalne zwolnienia miażdżą. Tu Immolation spotyka się z debiutem Amorphis a czasem nawet wczesnym My Dying Bride. Wybuchy infernalnej furii połączone z melancholią. Ale taką melancholią w postaci tęsknoty za piekłem. Jest gęsto, są okrutne solówki i chorobliwa atmosfera. A perkusji można słuchać i słuchać.... Ja w to wchodzę. I Wam szczerze polecam.

Komentarze
Prześlij komentarz