Uwaga fani death metalu! Nie zróbcie błędu i nie omińcie tego albumu. Bo to kawał kurewsko dobrego metalu. I znowu z Kalifornii. Uwielbiam otwarcie tej płyty. Pamiętacie scenę z Władcy Pierścieni gdy podczas wędrówki przez kopalnie Morii hobbici budzą zło? Pojawiają się złowrogie bębny i z trwogą czekasz na to co się wydarzy. I wtedy zamiast bandy goblinów powinni pojawić się Mortuous i rozjebać podziemia utworem otwierającym album czyli "Carve". Takie solidne uderzenie prędkości, mielące potężne, szarpiące riffy, mocne brzmienie basu i napędzająca wszystko perkusja pasowałyby idealnie do tego anturażu. Dalej robi się bardziej różnorodnie. Kolosalne zwolnienia miażdżą. Tu Immolation spotyka się z debiutem Amorphis a czasem nawet wczesnym My Dying Bride. Wybuchy infernalnej furii połączone z melancholią. Ale taką melancholią w postaci tęsknoty za piekłem. Jest gęsto, są okrutne solówki i chorobliwa atmosfera. A perkusji można słuchać i słuchać.... Ja w to wchodzę. I Wam szczerze polecam.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz