Przejdź do głównej zawartości

Recenzja: OmegaThrone - "There's No Hatred as Great as Dictator's Love - Prelude to Empire" EP 2022


 .

    Ten trochę za długi tytuł skrywa epkę zawierającą trzy utwory trwające łącznie około 12 minut + intro. OmegaThrone to ekipa z Anglii działająca od 2017 roku. W 2020 roku wydali swój debiutancki album "In memory of humankind", który można nazwać jako death/black metalowy. Rok później dochodzi do dosyć poważnych zmian w składzie, pojawiają się nowi ludzi na vocalu i basie. I w nowym składzie, zespół wydaje nową promo EP nagraną w Droom Recording studio w Liverpoolu przez Marcina Lacha. I słychać, że wraz ze zmianami w składzie doszło do zmiany stylu zespołu. Wpływy black metalu w zasadzie zostały usunięte i na epce OmegaThrone serwuje nam death/groove metal z widocznymi wpływami Entombed, At The Gates, groovowej Sepultury - taki podobny klimat jaki prezentuje nasz rodzimy Bottlekopf. Jest to bardzo sprawne, oparte na riffach, granie. Zdecydowanie ciekawsze w szybszych fragmentach bo kiedy się rozpędzają i przyspieszają są o wiele ciekawsi.Dlatego zamiast udostępnionego szerzej z epki "Cancellation" o wiele lepiej słucha się następnego w kolejności "Drowning in Darkness", a jeszcze lepiej fajnie bujającego "Fear and Elegance" który jest najkrótszą i najlepszą kompozycją na tym krótkim materiale. I ja bym zdecydowanie szedł tą drogą. Jak wiecie nie jestem zbytnim fanem takiego grania ale obiektywnie należy stwierdzić, że OmegaThrone zasługują na uwagę i wsparcie. A jak jeszcze ktoś z Was lubi taki rodzaj metalu to będzie na pewno zadowolony.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę

PHOBOCOSM - Gateway (2025)

  Noooo, mocno się nam ten rok kończy. Kanadyjczycy z Montrealu atakują właśnie czwartym albumem i dalej mają jeden cel: siać niepokój. Tak jak na poprzednim albumie, mamy cudowanie rozbudowany klimat nadciągającej apokalipsy. Nie każdy potrafi go zbudować w tak sugestywny sposób jak Phobocosm. Zresztą kanadyjskie zespoły mają jakieś duże predyspozycje do tworzenia muzyki która przynosi odwrotność ukojenia. Ten death metal nie pozostawia obojętnym. Bestialskie riffy naprawdę wchodzą do łba z pełną mocą szpikulca do lobotomii. Gitary i wokal to potęga tego albumu. Wszystko w punkt zagrane i do tego bestialskie brzmienie. Cztery zaledwie utwory, poprzerywane interludiami daje w sumie 35 minut muzyki. Przy jej intensywności to idealny czas aby utrzymać uwagę nie pozostając za bardzo sponiewieranym. Jeśli podobał Wam się poprzedni ich album "Foreordained" to sięgajcie śmiało. "Gateway" to tak naprawdę jego kontynuacja, zresztą nagrana podczas tej samej sesji. Bierzcie ...