Przejdź do głównej zawartości

STILLBORN - "Cultura de la muerte"

 

Pierwszą płytą jaką zakupiłem po urlopie jest wydany przez Godz Ov War Productions nowy pełniak STILLBORN - "Cultura de la muerte" i jestem w chuj z tego wyboru zadowolony. Szósty album tej ekipy to prawdziwy cios wymierzony we wszystkie pseudoświętości. Stillborn jak dotąd niesamowicie kosił na żywca oraz nagrywał płyty dobre i bardzo dobre. Teraz udało im się nagrać płytę zajebistą i to jest zajebiście fajne. Po tylu latach istnienia wciąż Killera stać na muzyczny rozwój i potęgowanie własnego wkurwu. Zero stagnacji. Zero kompromisów. Bestialski i odrażający death metal. Bez litości. Bez uśmiechania się do kogokolwiek. Jest gęsto i powietrze ciężko złapać. Zapiera dech jak przy najgorszym zapaleniu płuc. Ale do rzeczy. To co czyni "Cultura de la muerte" albumem zajebistym a nie dobrym to ekstremalne, kozacko napędzające się riffy. Chyba najlepsze jak do tej pory. Naprawdę dobrze się tego słucha i 30 minut zniszczenia mija bardzo szybko. I ta perkusja. Obijane gary z niesamowitą mocą. Piekielną. Stamtąd też wydobywa się wokal. Cofnięty gdzieś w otchłani. Bluzga niby po naszemu ale raczej po swojemu. Książeczka z tekstami pozwala zrozumieć. I powygrażać niebu razem ze Stillborn. Powiadam Wam zaprawdę. Warto.
P.S. I jaki gruby papier we wkładce, nie ma lipy na żadnym kroku. Wszystko dopracowane.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę

PUTRIDITY - Morbid Ataraxia (2025)

  Myślę że fanom brutalnych dźwięków specjalnie tej nazwy nie muszę przedstawiać ale dla tych co nie znają garść podstawowych informacji. Putridity to początkowo projekt jednoosobowy zmajstrowany przez gitarzystę Andrea Aimone. Demówki trzaskał jeszcze sam ale już debiutancki album z 2007 roku pt. "Mental Prolapse Induces Necrophilism" nagrał już z pełną załogą. Od poprzedniego albumu minęło już 10 lat ale dwa lata temu po ogarnięciu nowego składu dostaliśmy epkę "Greedy Gory Gluttony". Teraz dostajemy nowy, a w sumie dopiero czwarty, album włoskiej ekipy. Do rzeczy zapewne powiecie, jak muza? Otóż moi drodzy to kosa niesamowita. Jednocześnie piękny i obleśny, odpychający i przyciągający, przeklęty i błogosławiony a jednym słowem mówiąc łomot. Co za natężenie piekielnych dźwięków, gitarowa brutal death metalowa chłosta w każdej sekundzie, ekstremalna soniczna nawałnica. Nie sposób docenić niesamowitej pracy perkusji która przy całym szaleństwie wali z niesamowitą pr...