Debiut puławsko - lubelskiej ekipy zaskakuje i intryguje. Zaskakuje dosyć oryginalną jak na nasz kraj, interpretacją death metalu. A intryguje mroczną atmosferą oraz uczuciem niepokoju znanym choćby z ostatnich płyt Immolation. Jest to bardzo wciągające słuchacza granie. Ma się wrażenie, że jest bardzo spontaniczne, że to płynie z chłopaków naturalnie. Przyszli na próbę, wzięli wiosła i poleciało. Jest okrutnie i mrocznie. Ciężar znany z Incantation spotyka się z maniakalnymi i obłąkanymi riffami rodem z piwnic Finlandii. Do tego wściekle "wibrujące" gitary których styl uwielbiam. Słychać też, że w Toughness wyznają potęgę rytmu. Nie ma mowy o jakimkolwiek chowaniu basu. Brzmi niezwykle zadziornie i hula z perkusją aż miło. Czasem słychać, że ekipę trochę ponosi fantazja i nie do końca jeszcze są pewni w którą stronę skręcić. Ale to dobrze, odrobina chaosu w death metalu to nie jest minus tylko plus. Bardziej liczy się szczerość przekazu niż kompozycja wyważona co do każdej zagranej nuty. I powiem Wam, że jestem coraz bardziej spokojny o przyszłość death metalu, jak w sumie młoda załoga wydaje tak świadomy debiut. I zwróćcie jeszcze uwagę na nietypową okładkę. Autorką obrazu jest Julia Zaręba, przyjaciółka kapeli. Zaskakująca rzecz. Tak więc "The Prophetic Dawn" polecam gorąco Waszej uwadze. Warto. Naprawdę.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

Komentarze
Prześlij komentarz