WITCHMASTER - Kaźń (2022)
No długo kazał czekać Witchmaster na nowy, pełny album. Dobre 8 lat minęło od Antichristus Ex Utero a ciszę przerwał jedynie split z Voidhanger, od którego to minęło już też w sumie 5 lat. No ale nie ma co marudzić bo oto mamy "Kaźń", a zwłaszcza nie ma co marudzić bo to kawał świetnego metalu. Od razu powiem, dużo lepszego, jak dla mnie, niż na poprzedniej płycie. Może się mylę, ale miałem wrażenie, że była ona nieco "grzeczniejsza" i bardziej "okiełznana". Teraz mi się wszystko zgadza. Bo Witchmaster serwuje nam krwawą chłostę, pompuje nam przez uszy hektolitry jadu i nie bardzo chce okazać przy tym choć odrobinę litości. Perkusja z basem napędzają tą płytę. Dokładamy do tego pięknie zapierdalającą gitarę, bezlitosny wokal i mamy kolejny świetny LP w 2022 roku. Ten wściekły black/thrash ma odpowiednie dla mnie proporcje i składniki. Jest trochę chamsko, ździebko prymitywnie, dosyć bluźniersko, w chuj agresywnie, bez liku wulgarnie oraz 100% metalowo i piekielnie. I nie ma co dłużej się tu rozwodzić. Tu trzeba słuchać bo Witchmaster zafundował nam właśnie dokładnie 38 minut metalowej rozrywki. I nie wydaje mi się aby czas trwania albumu był przypadkowy. Metal to piekło! Tu go nie brakuje.

Komentarze
Prześlij komentarz