No długo kazał czekać Witchmaster na nowy, pełny album. Dobre 8 lat minęło od Antichristus Ex Utero a ciszę przerwał jedynie split z Voidhanger, od którego to minęło już też w sumie 5 lat. No ale nie ma co marudzić bo oto mamy "Kaźń", a zwłaszcza nie ma co marudzić bo to kawał świetnego metalu. Od razu powiem, dużo lepszego, jak dla mnie, niż na poprzedniej płycie. Może się mylę, ale miałem wrażenie, że była ona nieco "grzeczniejsza" i bardziej "okiełznana". Teraz mi się wszystko zgadza. Bo Witchmaster serwuje nam krwawą chłostę, pompuje nam przez uszy hektolitry jadu i nie bardzo chce okazać przy tym choć odrobinę litości. Perkusja z basem napędzają tą płytę. Dokładamy do tego pięknie zapierdalającą gitarę, bezlitosny wokal i mamy kolejny świetny LP w 2022 roku. Ten wściekły black/thrash ma odpowiednie dla mnie proporcje i składniki. Jest trochę chamsko, ździebko prymitywnie, dosyć bluźniersko, w chuj agresywnie, bez liku wulgarnie oraz 100% metalowo i piekielnie. I nie ma co dłużej się tu rozwodzić. Tu trzeba słuchać bo Witchmaster zafundował nam właśnie dokładnie 38 minut metalowej rozrywki. I nie wydaje mi się aby czas trwania albumu był przypadkowy. Metal to piekło! Tu go nie brakuje.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz