OBITUARY - Dying of Everything (2023)
Gdy kupowałem jedną ze swoich pierwszych kaset licencyjnych jaką było "The End Complete" nie miałem prawa przypuszczać, że 30 lat później ja nadal będę uwielbiał death metal a Obituary nadal będzie nagrywało świetne płyty. A jednak tak jest. Pasja do śmierć sztuki nadal żywa zarówno u mnie jak i u nich...Bo tak bez zbędnego pierdolenia. "Dying of Everything" to zajebista death metalowa płyta. Pewnie, że żadne tam epokowe dzieło. Ale ja takowego w tym przypadku nie oczekuję, epokowe dzieła powstawały ponad 30 lat temu. Teraz ma być po prostu czysta metalowa rozrywka. I jest! Od pierwszych dźwięków. Włączamy otwierający "Barely Alive" i to jest to. Prosty, cięty riff, mieląca w hell-celtic-hammerowej tradycji gitara i ciągle jeszcze zadziorny wokal Tardy'ego. Czego chcieć więcej? Może prawdziwego death metalowego hitu? Jest. "The Wrong Time" wchodzi od razu, temat przewodni jest bardzo nośny i zapamiętywalny. Będzie to koncertowy mus. Dalej też jest dobrze. To że jest to dosyć prosty rodzaj death metalu to w ich przypadku dla mnie zaleta. Bo prosto wcale nie znaczy nudno. Czasem chłopaki zwolnią przeczołgując słuchaczy a czasem jak przyspieszą to uderzają wręcz w thrashowe schematy. Ale spokojnie. Główne składowe kompozycji Obitych Garów są bez zmian. I ja tych zmian naprawdę nie chce. Tak więc jak na początku. Bez zbędnego już pierdolenia. Obituary nagrało super płytę i basta! Polecam!...I jak zawsze w takim przypadku. Fajnie, że stare wygi ciągle "umiom" death metal

Komentarze
Prześlij komentarz