Gdy kupowałem jedną ze swoich pierwszych kaset licencyjnych jaką było "The End Complete" nie miałem prawa przypuszczać, że 30 lat później ja nadal będę uwielbiał death metal a Obituary nadal będzie nagrywało świetne płyty. A jednak tak jest. Pasja do śmierć sztuki nadal żywa zarówno u mnie jak i u nich...Bo tak bez zbędnego pierdolenia. "Dying of Everything" to zajebista death metalowa płyta. Pewnie, że żadne tam epokowe dzieło. Ale ja takowego w tym przypadku nie oczekuję, epokowe dzieła powstawały ponad 30 lat temu. Teraz ma być po prostu czysta metalowa rozrywka. I jest! Od pierwszych dźwięków. Włączamy otwierający "Barely Alive" i to jest to. Prosty, cięty riff, mieląca w hell-celtic-hammerowej tradycji gitara i ciągle jeszcze zadziorny wokal Tardy'ego. Czego chcieć więcej? Może prawdziwego death metalowego hitu? Jest. "The Wrong Time" wchodzi od razu, temat przewodni jest bardzo nośny i zapamiętywalny. Będzie to koncertowy mus. Dalej też jest dobrze. To że jest to dosyć prosty rodzaj death metalu to w ich przypadku dla mnie zaleta. Bo prosto wcale nie znaczy nudno. Czasem chłopaki zwolnią przeczołgując słuchaczy a czasem jak przyspieszą to uderzają wręcz w thrashowe schematy. Ale spokojnie. Główne składowe kompozycji Obitych Garów są bez zmian. I ja tych zmian naprawdę nie chce. Tak więc jak na początku. Bez zbędnego już pierdolenia. Obituary nagrało super płytę i basta! Polecam!...I jak zawsze w takim przypadku. Fajnie, że stare wygi ciągle "umiom" death metal
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz