Deiquisitor – Apotheosis (2023)
No i ciach, mamy czwarty album prawdziwych weteranów duńskiej sceny metalowej. Album który z pewnością nie zawiedzie dotychczasowych fanów tej szacownej załogi. Na "Apotheosis" znajdziemy wszystko to, za co ich uwielbiamy. Nienawistny, szybki i agresywny death metal. Z pewnością spodoba się tym, którym podobały się niedawno opisywane przeze mnie materiały Nothingness, Conjureth czy Skullpture. Jest brutalnie old schoolowo ale z wyraźnym własnym dodatkiem. Z płyty na płytę słychać zresztą rozwój i coraz lepsze kompozycje. Nadal są cudownie nieokiełznani ale poziom ich muzycznego zwyrodnienia osiąga nowe granice. Bardzo to wszystko ładnie smakuje, a słuchanie dzikich gitarowych rytmów z szaloną, ale trzymaną dzielnie w ryzach perkusją, to prawdziwa muzyczna uczta. No i naprawdę zabójczy growl to też kawał kapitalnej roboty. Także uwaga death maniacy. Słuchać głośno. Tak trzeba. Polecam gorąco.

Komentarze
Prześlij komentarz