Przejdź do głównej zawartości

MEMORIAM - Rise to Power (2023


 To już piąty album tej dowodzonej przez Karla Willettsa ekipy. Ekipy która ciągle zmaga się z porównaniami do Bolt Thrower, wg mnie niepotrzebnymi, bo to jednak inny zespół jest. Ale co do nowej płyty. Nie wiem jak Wy, ale troszkę jestem zawiedziony. Chyba miałem jednak nadmierne oczekiwania. Pierwsze płyty Memoriam zupełnie mi nie podchodziły, ale poprzedni album "To the End" wszedł mi zajebiście i myślałem, że ten też będzie miał podobną siłę rażenia. No ale jakoś nie. To znaczy tak, to nie jest słaby album. Ale wytrzymuję z nim do końca chyba tylko dlatego, że mam kurewską słabość do wokalu Karla, który pomimo 56 lat na karku wciąż daje radę. W szybszych fragmentach jest dobrze, zespół się ładnie napędza i jest odpowiedni ciężar i moc. Brzmią jak atak w zwartym szyku bojowym. Problem, jak dla mnie oczywiście, zaczyna się gdy zwalniają. Jakoś nie mogę znieść tej rzępolącej gitary. No jest w tych momentach po prostu nudno. Niestety. I kompozycyjnie tez tak trochę bez wyrazu i zajebistych riffów jak na "To the End"...Także myślę, że to nie jest zły album ale chyba sobie odpalę jakiś dobry stary Bolt żeby z przyjemnością posłuchać Willettsa...W sumie to się zastanawiałem czy pisać o tym LP, bo wiecie przecież, że piszę w zasadzie tylko o rzeczach które mi się podobają. Ale Memoriam nie skreślam, "Rise to power" też do końca jeszcze nie. Dam mu może szansę, choć na razie wracam z przyjemnością do Nothingness...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

BEYOND MORTAL DREAMS - Devastation Hymns (EP 2025)

  Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę