NOTHINGNESS - Supraliminal (2023)
Minnaepolis do tej pory kojarzyło mi się z tym, że leży w stanie Minnesota nad Missisipi i posiada drużynę NBA Timberwolves. Teraz będzie mi się też kojarzyło z kapelą, która jak wszystko pójdzie dobrze, podbije death metalowy świat. Nothingness. Ich najnowszy, drugi w karierze album, to wielomilowy krok w tym kierunku, potężny skok tak naprawdę. Potężny tak jak death metal proponowany przez Amerykanów. Ten konglomerat wielu znanych wpływów i inspiracji w ich wykonaniu tworzy nową jakość. Przede wszystkim brzmienie. Przestrzenne, gęste, duszące, genialnie wyprodukowane. Do tego miażdżące riffy, cały wachlarz różnych stylów. Od dysonansowych machinacji po brutalną zagładę. Pojawiają się nawet Core tematy ale nie w stylu różnych wynaturzeń deathcore'wych, nie, nie. Bo tu te zagrania tylko wzmacniają jeszcze wrażenie totalnego rozpierdolu i uczucia rozgniatanych płuc. Do tego szalona perkusja, cały czas napędzająca resztę kapeli. To wielka sztuka połączyć taką ilość wpływów w spójną całość. Od Gojiry przez Morbid Angel, Immolation po nawet Cannibal Corpse. A po drodze dziesiątki innych. Mi pasuje. Nawet bardzo. Polecam.

Komentarze
Prześlij komentarz